piątek, 4 sierpnia 2017

Barszcz czerwony zabielany z ziemniaczkami.

Dzisiaj mam dla Was propozycję na smaczną lekką zupę z buraczków. Warto ugotować taki 
barszczyk teraz gdy mamy młode buraki i ziemniaki. Jest zdrowa, sycąca i bardzo dobra 
w smaku. 

kuchnia




Składniki:


- 1 kg buraków,
- mała szczypta kwasku cytrynowego,
- 1 cytryna, 
- 3-4 ziarna ziela angielskiego,
- liść laurowy, 
- 2 małe cebule, 
- śmietana 18%,
- 2 czubate łyżeczki mąki,
- 1 łyżeczka cukru,
- kilka ziemniaków,
- 1 marchewka,
- 1 korzeń pietruszki,
- sól,
- łyżka tłuszczu



Przygotowanie:


Umyte i obrane buraki pokroić na mniejsze cząstki i włożyć do garnka. Dodać umytą i obraną 
marchewkę i pietruszkę. Dodać też ziele angielskie i liść laurowy oraz maleńką szczyptę 
kwasku cytrynowego po to aby buraki nie straciły kolory podczas gotowania. 

Zalać wszystko wrzątkiem do takiego poziomu ile chcemy mieć zupy. Gotować na małym 
ogniu do momentu aż barszcz nabierze ładnego koloru a buraki zaczną mięknąć.

Ziemniaki obrać i ugotować w osolonej wodzie w osobnym garnku.

Jedną obraną cebulę opalić na ogniu i wrzucić do barszczu. Drugą cebulkę pokroić w drobną 
kostkę i lekko zrumienić na tłuszczu. Ta cebulka przyda nam się później. 

Tymczasem doprawić barszcz do smaku. Cytrynę umyć, sparzyć wrzątkiem, przekroić na pół 
i wcisnąć sok do barszczu. Trzeba uważać żeby pestki z cytryny nie wleciały do barszczu. 
Najlepiej więc wyciskać sok przez rękę. Wtedy pestki zostaną na ręce. Dodać też cukier i sól 
do smaku, a także część tłuszczu z cebulką. 

Na koniec roztrzepać śmietanę z mąką i dodać do barszczu. Pogotować jeszcze chwilę 
i gotowe. Na talerz najpierw nałożyć ziemniaczki, dodać trochę rumianej cebulki i zalać 
barszczem. Smacznego :)


Uwaga: 


Niektórzy ścierają na tarce buraki do barszczu. Ja tego nie robię bo ugotowany wywar jest 
wystarczająco silny. Buraki natomiast wyjmuję i wykorzystuję do innych dań, np. jako dodatek
do drugiego dania. Wystarczy zetrzeć na tarce. Można też pokroić na mniejsze kawałki i dodać
do jakiejś sałatki. 

Mam nadzieję, że to danie się Wam spodoba i będzie Wam smakowało.  Może już je znacie 
i robicie? A może znacie jakiś dobry przepis na sałatkę z dodatkiem czerwonych buraczków?

To tyle ode mnie na dziś. Jeśli lubicie buraki w różnych wydaniach to polecam mój przepis na


KreoVita


wtorek, 1 sierpnia 2017

Ulubieńcy lipca.

Jeszcze nie poczułam pełni lata, a już koniec lipca. Nie wiem czy to przez pogodę, chociaż ja
wolę taką bez upałów, czy może przez to, że w tym miesiącu byłam strasznie zabiegana 
i zapracowana, a początek sierpnia też taki będzie. W związku z tym miałam niewiele czasu 
na jakieś kulturalne rozrywki, ale co nieco mogę Wam polecić.

muzyka, serial, książka, blogi




Muzyka


Kiedy jestem zmęczona siły wracają mi przy hiszpańskich piosenkach, szczególnie latem. 
One poprawiają nastrój. Skupiam się tylko na brzmieniu bez słuchania słów, jako że nie 
znam hiszpańskiego. Takim moim ulubionym wykonawcą, który śpiewa w tym języku jest 
Enrique Iglesias. Jego piosenki zawsze poprawiają mi humor. 





Chcę wam jeszcze jeden utwór pokazać, którego lubiłam słuchać w lipcu. Jest to piosenka
Hypnotised zespołu Coldplay.




Serial


„Ania, nie Andzia”
Jestem pewna, że wszyscy doskonale znacie zarówno książkę, jak i serial o przygodach
„Ani z Zielonego Wzgórza”. Niedawno powstała nowa wersja serialu „Ania nie Andzia”,
która spotkała się z ostrą krytyką. Mnie natomiast serial bardzo się spodobał. Postacie są 
bardziej wyraziste i wyglądają autentyczniej niż w poprzedniej wersji. Polecam wszystkim 
którzy kochają Anię. 
Serial dostępny na Netflixie.


Książka


Książka, którą chcę Wam polecić nie jest nowością bo została wydana w 2013 roku, ale teraz 
wpadła w moje ręce i przeczytałam ją z zaciekawieniem. Autorem jest Jason Mott, a książka 
nosi tytuł „Przywróceni”. Wyobraźcie sobie co by to było gdyby ludzie, którzy odeszli, 
powrócili do życia. Ta książka jest właśnie o tym. Z niewyjaśnionych przyczyn do życia 
wracają bliscy, którzy umarli. Wywołuje to z jednej strony niedowierzanie i radość, z drugiej 
nikt nie wie dlaczego tak się dzieje i do czego to w końcu doprowadzi. Nie zdradzę więcej. 
Przeczytajcie bo warto. Książka skłania do refleksji.

kulturalni ulubieńcy



Blogi


A oto 3 posty z Waszych blogów, które mnie szczególnie zachwyciły w lipcu:

➤ znakomity wpis Draqilki z 10 pytaniami pomagającymi człowiekowi odnaleźć siebie i swoją 
drogę,

➤ ciekawe propozycje do poczytania na wakacje na blogu moje-idealia

➤ super pomysł jak zrobić bluzkę ze spódnicy na blogu u Anielskiej Anieli.



To tyle ode mnie na dziś. Skorzystacie z moich poleceń? Co Wam najbardziej przypadło do 
gustu?


KreoVita


piątek, 28 lipca 2017

Słowa, które mogą zmienić wszystko.

Mówimy, że to czyny, a nie słowa liczą się najbardziej. Istnieją jednak słowa mające ogromną
moc, z której najczęściej nie zdajemy sobie sprawy. Używamy ich często bez zastanowienia 
albo za ich pomocą jesteśmy manipulowani przez innych. W tym poście chcę Wam pokazać 
jak całkiem niewinne spójniki mogą zmienić wszystko,albo nas zdołować albo dodać skrzydeł. 

rozwój osobisty



Ale


Słówko „ale” jest spójnikiem przeciwstawnym. Łączy ze sobą dwa zdania lub ich części, 
których treści przeciwstawiają się sobie. Słówko to w naszym umyśle pełni rolę swoistego 
kasownika. 

Przyjrzyjcie się zdaniu:

Pięknie wyglądasz, ale chyba trochę przytyłaś.

Gdy usłyszymy takie zdanie cała część zdania przed „ale” zostaje natychmiast wykasowana 
i nasz umysł odbiera tylko „przytyłaś”.

Inne zdanie:
Twój pomysł jest dobry, ale trzeba go dopracować.

Po usłyszeniu takiego stwierdzenia zapominamy o tym, że pomysł jest dobry. Wykasowujemy
to i myślimy - pomysł jest do niczego, skoro wymaga poprawek. 

Spróbujmy teraz odwrócić kolejność zdań składowych w obu zdaniach. Zauważcie co się 
dzieje. 

Chyba trochę przytyłaś, ale pięknie wyglądasz.

To zdanie brzmi zupełnie inaczej niż pierwsza wersja. W naszym umyśle zostaje stwierdzenie,
że rozmówca akceptuje nas, nawet jeśli przytyliśmy i twierdzi, że wyglądamy z tym pięknie. 


Pododnie jest z drugim zdaniem.

Pomysł trzeba dopracować, ale jest dobry. 

Zostaje w nas to, że nasz pomysł jest dobry, nawet jeśli wymaga poprawek. 



Następnym razem kiedy będziecie sami do siebie mówić: podjęłabym się tej pracy, ale
boję się, że nie dam rady lub chcę wprowadzić zmiany w swoim życiu, ale nie wiem jak, 
pamiętajcie, że w waszym umyśle zostanie jedynie - nie dam rady i nie wiem jak. 


Nie przypadkiem mówi się, że ktoś ma ciągle jakieś ale. Słowo to kojarzy nam się często 
z wymówkami. Dlatego radzę uważać na to niby niewinne słówko, które może nam przynieść
korzyści, jeśli użyjemy go właściwie, ale może zaszkodzić. Niektórzy używają go z pełną 
świadomością jego działania po to by nami manipulować. Bądźcie więc w przyszłości uważni.


Lecz


Spójnik ten, który jest synonimem słowa „ale” lubię o wiele bardziej. Nie kojarzy mi się z 
wymówkami, a w kryzysowych sytuacjach może bardzo pomóc. Jak?

Wyobraź sobie, że spotkało Cię jakieś niepowodzenie, życiowa porażka, np. straciłeś pracę, 
oblałeś egzamin itp. Czujesz się fatalnie. Bardzo to przeżywasz i nie wiesz co teraz będzie. 
Co możesz zrobić w takiej sytuacji?

Możesz oczywiście się poddać, zamknąć w domu i rozpaczać mówiąc sobie, że do niczego się
nie nadajesz, ale możesz również zaakceptować tę sytuację i otworzyć sobie nowe drzwi 
używając słowa „lecz”.

Zapisz na kartce swoją sytuację, np. 

Straciłem pracę, lecz....

Teraz dodawaj po kolei to, co ci do głowy przyjdzie, np.
- świat się od tego nie zawali,
- szybko znajdę inną lepszą,
- będę miał więcej czasu dla rodziny,
- to otwiera przede mną inne możliwości
Itd.


rozwój osobisty


Jedno małe słowo lecz, a może tak wiele. Podniesie na duchu, otworzy nowe możliwości, 
poszerzy horyzonty, pozwoli nam uświadomić sobie, że życie może przynieść coś nowego
i lepszego w miejsce tego, co odeszło. 


Pamiętajcie:

Kiedy coś się nie powiedzie, ratujcie się słowem „lecz”. 


moc słowa


Osobiście wolę do tego celu słowo „lecz” niż „ale” bo jak napisałam wcześniej „ale” nie 
kojarzy mi się najlepiej, raczej z wymówkami. Natomiast słowo „lecz” może mieć 
prawdziwą funkcję terapeutyczną w uzdrowieniu naszej sytuacji. Do tego w języku polskim
kojarzy nam się z leczeniem, czyli lepiej spełni swoją funkcję niż słówko „ale”. 

To tyle ode mnie na dziś. Mam nadzieję, że ta wiedza kiedyś Wam się przyda i pomoże w 
podbramkowych sytuacjach, których oczywiście Wam nie życzę. Życie jednak pisze różne 
scenariusze i zawsze dobrze jest mieć jakieś koło ratunkowe. 

Wykorzystacie słowo lecz? Lubicie słowo ale?

Jeśli interesuje Was temat wpływu słów, które wypowiadamy na nasze życie, polecam inny 
Jeśli spodobał się Wam mój post, proszę udostępniajcie dalej, a blog zaobserwujcie:)

KreoVita

wtorek, 25 lipca 2017

Nie daj się nabić w butelkę.

Prowadzisz zdrowy tryb życia? Racjonalnie się odżywiasz, uprawiasz sport, dostarczasz 
organizmowi 2-3 l wody dziennie, a mimo to masz problemy ze zdrowiem? Powodem może 
być woda z plastikowych butelek.

butelka PET


Pamiętam czasy kiedy w Polsce powszechne było picie herbaty, kawy, kompotów i zwykłej 
kranówy. Wody butelkowanej nie było wcale, a ludzie żyli. Zachorowań na nowotwory było 
znacznie mniej niż teraz. Potem jakiś geniusz biznesu wpadł na świetny pomysł żeby 
sprzedawać ludziom wodę. Do tego zaczęto pakować ją w plastikowe butelki. Ruszyły 
kampanie reklamowe mające za zadanie wmówić ludziom, że taka woda to samo zdrowie. 
Spoty reklamowe nie tylko zachęcały do picia takiej wody, ale wręcz nakazywały. Jeśli chcesz 
być zdrowy wybierz wodę danej marki - często słyszymy w reklamach telewizyjnych. Do tego
pokazuje się sielskie obrazki, wodę płynącą prosto z górskich źródełek. To wszystko zachęca 
i przekonuje. Zwrot „jeśli chcesz być zdrowy” nie pozostawia nam wyboru, sugeruje, że jeśli 
nie będziemy pić wody, zachorujemy. 

Ogromne pieniądze włożone w kampanie reklamowe przyniosły oczekiwane skutki. Ludzie, 
którzy wcześniej nie pili wody butelkowanej zaczęli bez większego zastanowienia ją kupować 
żeby zachować zdrowie. Zaobserwowałam to nawet we własnej rodzinie. Czy rzeczywiście
przyniosło im to zdrowie? Po kilku latach zauważyłam, że niestety nie, ale oczywiście nikt 
problemów ze zdrowiem nie wiąże z piciem wody, no bo jak to, przecież wszyscy twierdzą, 
że woda jest zdrowa, a lekarze i  dietetycy namawiają do picia przynajmniej 2 l dziennie. Nie 
będę z tym polemizować bo rzeczywiście organizm nawadniać trzeba. Pytanie tylko czy woda
z plastikowych butelek da nam to, czego potrzebujemy. 


Kiedy woda z plastikowych butelek może szkodzić?


Pomijając jakość sprzedawanej wody warto wiedzieć, że butelki PET, w które pakowana jest 
woda i inne napoje, mogą uwalniać szkodliwe substancje, szczególnie jeśli towar jest 
niewłaściwie lub długo przechowywany. Nikt jakoś się tym nie przejmuje. Stwarza to 
zagrożenie szczególnie latem bo wysoka temperatura sprawia, że do wody z butelek 
przenikają substancje powodujące zaburzenia hormonalne, bóle głowy, kłopoty z tarczycą, 
otyłość, zaburzenia układu nerwowego, a nawet mające działanie rakotwórcze. Nie będę tu 
zamieszczać analizy chemicznej, ale warto przyjrzeć się bliżej takim substancjom jak 
antymon (sb), czy (BPA) bisfenol A. Ten ostatni występuje także w puszkach z napojami. 


Pamiętaj:


➤ Nigdy nie trzymaj na słońcu ani w rozgrzanym samochodzie wody w plastikowej butelce bo
woda stanie się szkodliwa. Przechowywanie zapasu wody na nasłonecznionym balkonie to 
też nie jest dobry pomysł.

➤ Nie przechowuj wody ani innych płynów w butelkach plastikowych w temperaturze 
powyżej 25 stopni.

➤ Nie używaj ponownie plastikowych butelek PET.

➤ Wybieraj raczej opakowania szklane lub plastikowe oznaczone jako HDPE lub PP bo nigdy 
nie wiadomo jak woda w butelce PET była przechowywana wcześniej.

➤ W domu lepiej pij wodę przefiltrowaną lub przegotowaną niż z plastikowych butelek. 


zdrowie




To tyle ode mnie na dziś. Wiedzieliście o szkodliwości butelkowanej wody?
Wykorzystacie moje rady? A może znacie inne alternatywy dla butelkowanej wody, których tu 
nie wymieniłam?

Jeśli podoba się Wam mój blog proszę o obserwację i udostępnianie moich postów.

KreoVita

piątek, 21 lipca 2017

Kuskus z wegańskimi kotlecikami z ciecierzycy.

Jakiś czas temu podawałam Wam przepis na falafele i wegetariańskiego cheesburgera 
z kotletem zrobionym wg przepisu na falafele. W dzisiejszym przepisie do zrobienia 
kotlecików wykorzystam właśnie te same składniki co na falafele, ale będą podane w 
innej odsłonie bo z kuskusem. 

danie wegańskie



Składniki: 


- kuskus, 
- sos pomidorowy (składniki na sos poniżej),
- kotleciki - przepis znajdziecie w poście Wegetariański cheesburger_

Na sos:

- passata,
- pół tyżeczki cukru,
- sól,
- szczypta pieprzu cayenne,
- łyżeczka oregano zmieszanego z bazylią, 
- pół łyżeczki słodkiej papryki,
- szczypta mielonej kolendry,
- łyżka oliwy



Przygotowanie:


Najpierw przygotować kotleciki, ale nie smażyć jeszcze. Kuskus przygotować wg przepisu na 
opakowaniu. Najczęściej nie wymaga gotowania, a tylko zalania wrzątkiem. 
Oliwę rozgrzać, wrzucić na to passatę, chwilę podsmażyć, dodać przyprawy, zostawić na 
małym ogniu, mieszając od czasu do czasu. Jednocześnie usmażyć kotleciki. Jak będą gotowe,
wymieszać kuskus ze sosem i podać na talerzu razem z kotlecikami. Smacznego. 

Do tego dania uformowałam płaskie kotleciki, ale jeśli ktoś lubi tradycyjne okrągłe falafelki, 
będą smakowały równie dobrze. 

danie wegańskie


Jeśli ktoś nie lubi mieszać kasz czy ryżu z sosem, można kuskus najpierw wyłożyć na talerz 
i dopiero polać go trochę sosem. Wtedy będzie bardziej sypki. 


Kotleciki z ciecierzycy w takim wydaniu również smakują wyśmienicie. Warto spróbować 
kuskus bo jest bardzo lekkostrawny i smaczny. W tym przepisie kuskus wygląda inaczej niż 
zwykle, ponieważ jest wymieszany z sosem pomidorowym. To taka moja wariacja, która 
dodaje kuskusowi pikanterii i wyrazistości.

Uwaga:

Jeśli chcecie przygotować więcej tych kotlecików na kilka obiadów, warto je uformować i 
bez smażenia wstawić do lodówki owinięte w folię spożywczą. Na drugi dzień usmażyć. Będą
lepsze świeżo usmażone niż odsmażane. 

kuchnia
Przed usmażeniem. Można zawinąć w folię i przechowywać w lodówce do drugiego dnia.


Ciekawa jestem czy znacie kuskus i lubicie? Jedliście go już w takim lub podobnym wydaniu?
A może macie swoje sprawdzone przepisy na dania z kuskusem? Napiszcie proszę o tym w
komentarzach, a jeśli podoba Wam się mój blog obserwujcie i udostępniajcie:)



KreoVita

wtorek, 18 lipca 2017

Zupa koperkowa z kluseczkami z kaszy manny.

Dzisiaj chcę Wam zaproponować znakomitą zupę na letni obiad. Udało mi się kupić piękny 
duży pęczek koperku i postanowiłam ugotować zupę, która jest bardzo smaczna i prosta w 
przygotowaniu, a do tego nie wymaga wielu składników bo żadnych innych warzyw oprócz
koperku się do niej nie daje. 

kuchnia




Składniki na zupę:

- pęczek koperku, 
- łyżeczka tłuszczu (olej lub margaryna),
- śmietana 18% lub jogurt naturalny
- sól


Składniki na kluseczki:


- szklanka kaszy manny, 
- jajko


Przygotowanie:


Najpierw zabieramy się za zrobienie kluseczek. W tym celu wsypujemy kaszę manną do 
miseczki i dodajemy jajko. Mieszamy dokładnie i zagniatamy ciasto w taki sposób żeby 
powstała jednolita zwarta kula. Zawijamy w folię i wstawiamy na pół godziny do lodówki.

Koperek myjemy i kroimy drobno. Następnie 3/4 tego koperku podsmażamy krótko na 
tłuszczu w garnku, w którym będzie zupa. Podsmażanie ma na celu uwolnienie znakomitego
aromatu koperku, ale trzeba uważać żeby się nie zrumienił bo wtedy nie jest dobry. Po chwili
zalewamy podsmażony koperek wodą. Wody powinno być tyle ile zupy chcemy mieć. 

Ciasto wyjmujemy z lodówki i ścieramy na tarce o dużych oczkach prosto do garnka na 
wrzącą zupę. 

Po około 15 minutach dodajemy rozmieszaną z wodą śmietanę. Polecam rozmieszać 
śmietanę z wodą tak żeby dobrze się lała bo jeśli dodamy gęstą śmietanę może się ściąć. 
Dodajemy też resztę koperku.

Na końcu dodajemy sól do smaku. Chwilę jeszcze gotujemy po dodaniu soli żeby kluseczki 
nabrały smaku. Zupę trzeba próbować bo ta zupa ma to do siebie, że jak się przesoli jest 
niedobra, a jak się posoli za mało też nie smakuje. Trzeba więc dosalać po trochę i próbować. 

Polecam ugotować jej więcej bo znakomicie smakuje też po odgrzaniu. Z takiej ilości 
składników wychodzi duży garnek zupy - około 3 litrów. 
  

kuchnia


Robiliście kiedyś taką zupę? Znacie kluseczki z kaszy manny? Wypróbujecie przepis?


Jeśli ktoś lubi koperek to polecam inny mój przepis na ziemniaki z sosem koperkowym


KreoVita

piątek, 14 lipca 2017

Filtry percepcyjne - jak dzięki nim ulepszać swoje życie.

Zadajesz sobie czasem pytanie dlaczego niektórym wszystko się udaje, a ty masz zawsze pod
górkę? Zastanawiasz się co sprawia, że ktoś łapie jedną okazję za drugą, a Ciebie zawsze te 
okazje omijają? Mówisz, że masz pecha a ktoś inny szczęście, a tak naprawdę wszystko zależy
od filtrów percepcyjnych. 

filtry percepcyjne



Czym są filtry percepcyjne?



Filtry percepcyjne to nieuświadomione wzorce sortowania i filtrowania informacji z otoczenia,
które pozwalają Ci postrzegać rzeczywistość w określony sposób. To co widzisz, słyszysz, 
czujesz i jak to odbierasz nie jest rzeczywistym obrazem rzeczywistości, ale obrazem 
zinterpretowanym wg twoich filtrów percepcyjnych.

Podstawowymi filtrami są twoje zmysły, czyli wzrok, słuch, smak, zapach i czucie. Oprócz tego
istnieje tzw. osobisty filtr postrzegania rzeczywistości, na który składają się twoje wartości, 
przekonania, doświadczenia, zawód.. To wszystko sprawia, że każdy z nas spostrzega 
rzeczywistość w inny sposób i dostrzega inne rzeczy. 



Jak działają filtry


Jeśli nie wierzysz w istnienie takich filtrów wykonaj proste i szybkie ćwiczenie, a sam 
zobaczysz, że patrzysz na świat przez filtry. 


Ćwiczenie


Rozejrzyj się po swoim pokoju i policz wszystkie niebieskie rzeczy, które się w nim znajdują. 

Gotowe?

Teraz druga część ćwiczenia. Odpowiedz szybko na pytanie ile rzeczy zielonych znajduje się 
w Twoim pokoju i jakie?

Dziwisz się, że pytam o rzeczy zielone skoro liczyłeś niebieskie? Byłeś w stanie odpowiedzieć 
na pytanie? Podejrzewam, że nie bo wcześniej założyłeś sobie niebieski filtr. Koncentrując 
uwagę na rzeczach w danym kolorze nie zauważamy rzeczy w innych kolorach.


Zapamiętaj:


Koncentrowanie uwagi na tym czego chcemy prowadzi do osiągnięcia tego. Jeśli natomiast 
skupiamy uwagę na nieodpowiednich rzeczach, nie osiągniemy pożądanych rezultatów. 
W taki właśnie sposób działają ludzkie filtry percepcyjne. A energia podąża za uwagą. 


Przykłady takich filtrów z życia, które pewnie są Ci również dobrze znane.


- Kupiłeś samochód określonej marki i koloru. Nagle zdajesz sobie sprawę, że co chwilę 
dostrzegasz takie samochody na ulicy. Wcześniej wcale ich nie zauważałeś. 

- Założyłeś bloga by pisać o otaczającym Cię świecie. Nagle zauważasz, że na świat patrzysz
 pod kątem bloga wyłapując z rzeczywistości to, co by się nadawało do następnego wpisu.

Takich przykładów można podać tysiące. Spróbuj znaleźć takie przykłady w swoim życiu. 
Zastanów się jakie filtry nałożyły na Ciebie Twoje przekonania i doświadczenia i czy to, co 
przez nie widzisz pomaga Ci czy przeszkadza. 
Ta wiedza może Ci uświadomić dlaczego popełniasz wciąż te same błędy albo czemu nie 
osiągasz zamierzonego celu. To może być pierwszy krok do zmiany na lepsze. Wystarczy 
założyć odpowiednie filtry adekwatne do sytuacji, np. sprzedawca chcąc skutecznie sprzedać
swój towar musi założyć sobie filtry percepcji klienta. 


filtry percepcyjne



To tyle ode mnie na dziś. Jak Wam poszło ćwiczenie? Wykorzystacie tę wiedzę w praktyce?

Jeśli interesuje Was tematyka związana z rozwojem osobistym to w zakładce u góry 
znajdziecie 16 innych postów na ten temat - polecam:)


KreoVita