wtorek, 17 stycznia 2017

Liebster Blog Award - moje odpowiedzi i nominacje.




Witajcie kochani! Wiem, że niedawno bo w grudniu był już post o Liebster Blog Award.
Tak się jednak złożyło, że po raz trzeci zostałam nominowana, a ponieważ lubię tę zabawę
i uważam, że ignorowanie takiej nominacji byłoby nietaktem wobec blogera, który w ten 
sposób wyróżnił mój blog bo zamieścił na swoim blogu linka do mojego bloga, 
postanowiłam odpowiedzieć na nominację tym postem. 
Serdecznie dziękuję Monice z bloga Mama na starcie za to, że doceniła mój blog i z chęcią 
odpowiem na zadane pytania, a Wy przy okazji będziecie mogli lepiej mnie poznać, jeśli 
oczywiście chcecie.

Może najpierw krótka informacja o samej idei Liebster Blog Award dla osób, które o tym 
nie słyszały.

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania
za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie 
obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy
odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty 
nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. 
Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

A teraz już moje odpowiedzi.

1. Skąd wziął się pomysł na Twojego bloga?


Rok 2015 był dla mnie bardzo ciężki. Zmarł mój jedyny brat, którym opiekowałam się 
dłuższy czas. Potem po kilku miesiącach odszedł także mój pies, którego miałam ponad
15 lat. To był kolejny cios, który znacznie osłabił moje zdrowie. Przeleżałam ponad 
miesiąc, prawie do świąt. Byłam strasznie słaba i zupełnie opuściła mnie wszelka energia
życiowa. Moja córka była przerażona bo leki nie pomagały, a ja wiedziałam, że muszę sama
zrobić coś, co wniesie jakąś nową energię do mojego życia. Zaczęłam się zastanawiać co by
to mogło być, szukałam w sobie tego, co mogłoby na tyle mnie wciągnąć, że pomogłoby i 
mnie, i przy okazji innym bo czerpanie radości z pomocy innym zawsze mi dodawało sił. 
No i tak powstał pomysł na blog, który tak mnie pochłonął, że z każdym dniem moje
samopoczucie się poprawiało. Zanim zaczęłam pisać dużo czytałam na temat blogowania, 
musiałam się nauczyć wielu rzeczy. Tak przeleciały pierwsze 4 miesiące 2016 roku, a pisać
zaczęłam w maju o tym, na czym się znam i co lubię. 



2. Jaka jest pierwsza rzecz, którą robisz po przebudzeniu?


O tym już pisałam poprzednio, teraz tylko krótko - oczywiście kawa i wchodzę na bloga 
zobaczyć co tam słychać.


3. Jeśli nie w Polsce, to w jakim kraju chciałabyś/chciałbyś mieszkać? 

Ponieważ nie lubię upałów najbardziej kusząca byłaby chyba Norwegia albo Szkocja z 
pięknymi widokami, ale nie wiem czy poza Polską długo bym wytrzymała.


4. Gdzie byłaś/byłeś najwyżej?


Na Jaworzynie w Krynicy. Kiedy byłam w Zakopanem niestety pogoda nie pozwoliła na
podziwianie widoków ze szczytów. 


5. Wieś czy miasto? I dlaczego? 

Całe swoje życie mieszkam w mieście, ale chciałabym kiedyś zamieszkać na wsi z dala
od zgiełku, z czystym powietrzem, otoczona zielenią i najlepiej pięknymi widokami. 


6. Co chciałabyś/chciałbyś w najbliższym czasie zmienić w swoim życiu?


Chciałabym bardziej zainteresować się duńskim sposobem na życie zwanym hygge, 
dowiedzieć się więcej i wprowadzić korzystne zmiany do mojego życia.


7. Jaki post planujesz od dawna opublikować, ale nie możesz się do tego zabrać?


Właściwie publikuję na bieżąco to co napiszę, ale planuję rozszerzyć kategorie bloga o 
książki bo w tej chwili wygląda tak, jakbym nic nie czytała, a zawsze sporo czytałam. 
Nie będę jednak pisać długich recenzji bo sama nie lubię takich czytać. Mam po prostu
zamiar od czasu do czasu polecić kilka pozycji wartych przeczytania. Może kiedyś 
opublikuję też coś z moich wierszy czy piosenek, które kiedyś napisałam.


8. Ulubione miejsce w Twoim domu?


Chciałabym napisać, że kuchnia, ale niestety moja jest zbyt mała żeby tam przesiadywać.
Za to bardzo lubię mój salon z balkonem i widokiem na las.


9. Czy Twoja rodzina i przyjaciele wiedząże prowadzisz bloga? 

Niektórzy wiedzą, ale nie wszyscy. 

10. Co daje Ci największą motywację do pisania, a co Cię blokuje?


Największą motywację dają mi Wasze komentarze i to że są osoby, które obserwują mój
blog po to by częściej tu zaglądać. 

11. Co robisz na co dzień oprócz blogowania?


Żyję dniem dzisiejszym bez dokładnego planowania bo życie mnie nauczyło, że nasze plany
często i tak życie weryfikuje po swojemu. Cele oczywiście wyznaczam, ale realizuję je 
małymi krokami pamiętając o tym by cieszyć się każdym dniem. Kreuję swoje życie dzień 
po dniu odpowiednio do wymagań jakie na mojej drodze stawia.


Nominowane przeze mnie blogi:


........................

Nominowałam 10 blogów, a 11 miejsce zostawiłam puste bo może ktoś z moich 
ukochanych blogów, które często odwiedzam chciałby się w to pobawić, wystarczy, 
że skrobniecie do mnie a wpiszę linka do bloga powyżej. Widziałam u niektórych z Was 
takie posty już i dlatego pominęłam Was w nominacji bo nie wiem czy chcecie po raz 
kolejny. Wybrałam blogi młode, ale z potencjałem albo takie, które nie mają za dużego 
rozgłosu, chociaż na to zasługują ze względu na ciekawe treści. 

A teraz moje pytania dla Was:


1. Jakie posty czytasz najchętniej (o czym?) odwiedzając inne blogi?

2. O czym sama lubisz pisać najbardziej?

3. Czy przeczytałaś książkę napisaną przez jakiegoś blogera i co o niej myślisz?

4. Jaki portal społecznościowy Twoim zdaniem najbardziej nadaje się do promocji bloga
    i dlaczego?

5. Czy jest coś co Cię denerwuje w blogosferze i dlaczego?

6. Czy istnieje coś, dla czego byłabyś skłonna wstać z łóżka o 2 godziny wcześniej niż 
    zwykle?

7. Czy oprócz blogowania masz jakieś pasje lub talenty?

8. Ulubiony cytat.

9. Wymień 3 cechy twojego charakteru, które powiedzą nam o Tobie więcej.

10. Co daje Ci blogowanie?

11. Z kim znanym wybrałabyś się na kolację i dlaczego?

Mam nadzieję, że moje pytania Wam się podobają i że będę mogła zobaczyć odpowiedzi 
na Waszych blogach - dajcie znać bo chętnie przeczytam:)

To tyle ode mnie na dzisiaj. Proszę o komentarze i obserwację, jeśli lubicie mój blog.

KreoVita


piątek, 13 stycznia 2017

Kolorowanki dla dorosłych - nowa książka.

Wiecie już jak bardzo lubię kolorowanki bo kilka razy zamieszczałam na blogu moje prace 
i pisałam o samym kolorowaniu. Ostatnio też pisałam o tym, że już nie mogę się doczekać 
na nową książeczkę Johanny Basford pt. „Magiczna dżungla”. No i doczekałam się w końcu,
ale nie bez przygód - o tym później. Najpierw chcę Wam pokazać kilka pokolorowanych 
obrazków. Każdy z nich jest dosyć pracochłonny, więc do tej pory udało mi się pokolorować
trzy, na inne przyjdzie kolej później, to pokażę Wam za jakiś czas. A teraz czas na te już 
gotowe.  

kolorowanka dla dorosłych


Gdybym Wam powiedziała, że mam słonia w karafce, pewnie nie uwierzylibyście, ale tutaj 
jest dowód:)

Johanna Basford - kolorowanki



Teraz trochę kwiatów i liści, które lubię kolorować.

kolorowanka dla dorosłych



No i czas na motyla. Kolory, których użyłam są dosyć jaskrawe, ale chciałam żeby był 
bardzo kolorowy w te ciemne mroźne zimowe dni:)

kolorowanki



Wyobraźcie sobie, że książeczka ta zamówiona była w Arosie i dotarła (?) do Gdyni na 
początku grudnia już,ale ponieważ nie zamawiałam kuriera ani normalnej paczki w obawie,
że może nie być mnie w domu jak przyjadą, miała dotrzeć do paczkomatu. No i dostałam 
kod do odbioru. Niestety spotkała mnie przykra niespodzianka bo otworzyła się pusta 
skrzynka i paczki w środku nie było. Reklamacja została złożona, na telefonach do Inpost 
nerwy straciłam bo żeby się w ogóle połączyć trzeba czekać z godzinę za każdym razem, 
a potem i tak niewiele powiedzą poza tym, że sprawa jest w trakcie wyjaśniania. Do tej 
pory nie wiadomo co stało się z paczką. Wczoraj czekałam na połączenie z działem 
reklamacji pół godziny, po czym zamiast je uzyskać coś się rozłączyło. Postanowiłam 
zadzwonić za parę dni jak zapomnę o wczorajszych nerwach. Mam tylko nadzieję, że w
końcu się znajdzie albo pieniądze oddadzą bo to nie była jedyna zamówiona książka w tej
paczce. A tę, którą widzicie kupiłam ponownie bo nie mogłam się już doczekać. Jak się 
odnajdzie ta zagubiona to będzie dla córci bo ona też lubi kolorować czasem.

Na zakończenie jeszcze pokażę Wam jeden obrazek z innej książeczki, który kolorowałam 
jak nie mogłam się doczekać na „Magiczną dżunglę”.
Obrazek pochodzi z kolorowanki „Heart of the country side” z angielskiej serii Doodle 
design. 

kolorowanka dla dorosłych



A tym którzy nie widzieli moich poprzednich prac, a chcieliby zobaczyć, polecam zajrzeć do
zakładki kreatywnie, chociaż tam są posty nie tylko z kolorowankami. 

A Wy lubicie kolorować? Jak Wam się podobają moje obrazki? Proszę Was o komentarze
i obserwację, jeśli podoba się Wam mój blog. Zaglądam do wszystkich moich czytelników, 
którzy prowadzą blogi i wcale nie muszę mieć linka żeby je znaleźć :)

KreoVita

wtorek, 10 stycznia 2017

Słowo „powinnam/powinienem” pomaga czy przeszkadza.

Czy zastanawialiście się kiedyś jak na Was działa słowo „powinienem”?
Pobudza Was do działania czy wręcz przeciwnie? A może nie ma żadnego znaczenia dla 
Waszego samopoczucia?

powinnam


Używamy tego słowa bardzo często i czasem nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, jak
ono na nas wpływa. Sama ostatnio się nad tym zastanawiałam, a właściwie do przemyśleń
skłoniło mnie diametralnie różne stanowisko w tej sprawie dwóch osób, które wiele w 
życiu osiągnęły : amerykańskiej terapeutki i autorki wielu książek Louise L. Hay i 
angielskiego naukowca Thomasa Huxley’a.

Louise L. Hay twierdzi, że słowo powinienem powinno zniknąć z naszego słownika bo 
jest to najbardziej niszczące nas słowo. Zakłada ono bowiem z góry, że coś jest z nami nie
w porządku. Pacjentom, którzy do niej przychodzą ze swoimi problemami podaje kartkę 
papieru i każe napisać słowo powinienem u góry, a potem wypisać po kolei, co dana osoba
uważa, że powinna zrobić. Po wykonaniu tego ćwiczenia zadaje im pytanie dlaczego. 
Uważa ona, że skoro myślimy, że powinniśmy coś zrobić, znaczy, że tego nie robimy, ale
to nas męczy z różnych względów i ogranicza, nie daje możliwości wyboru. Często to, co
uważamy za naszą powinność nie jest naszym przekonaniem, ale oczekiwaniami innych 
wobec nas. A nas samych to słowo dołuje i niszczy. Louise radzi swoim pacjentom zastąpić
to słowo innymi, np. słowem „mógłbym” i ponownie poleca by pacjent napisał na kartce te
same rzeczy co wcześniej, zastępując słowo „powinienem” słowem „mógłbym”. Wielu jej 
pacjentów po wykonaniu tego ćwiczenia odczuwa wyraźną ulgę i zaczyna wprowadzać
korzystne zmiany w swoim życiu.

Zupełne inne zdanie na ten temat miał angielski naukowiec Thomas Huxley, którego 
słynne powiedzenie uważane jest w chwili obecnej za jedną z najlepszych metod osiągania
sukcesu, a brzmi ono tak:
„Najcenniejsze, co możesz zdobyć to zdolność do:
 - zmuszania samego siebie żeby robić to, co należy zrobić;
 - wtedy, gdy powinno być zrobione;
 - bez względu na to, czy Ci się to podoba, czy nie”.

Jak widzicie podejście do słowa powinienem całkiem inne. 

Które podejście w takim razem jest tym właściwym, czyich rad warto posłuchać? 

Kiedy czytałam książkę Louise L.Hay przyznałam jej rację w 100 % bo sama nie lubię słowa
„powinnam”. Nieraz go używam, jak każdy, ale sama świadomość, że myślę o tym, że coś 
powinnam zrobić mnie stresuje. Czuję się niekomfortowo z tym bo wyczuwam w tym jakiś 
przymus, coś czego wcale nie chcę, albo chwilowo nie chcę. Zauważam jednak u siebie 
oznaki tego, że postępuję często zgodnie z radą Huxley’a, co pozwala mi uniknąć 
problemów, które mogłabym mieć, gdybym tego nie robiła. Pozwala też osiągać cele, ale 
droga do takiego celu bywa często stresująca. 

Myślę więc, że najlepiej zachować tzw. złoty środek, czyli:

 - Jeśli nam się w życiu nie układa, wszystko się wali, praca nie daje satysfakcji, jeśli czujemy
się zmęczeni, warto przeanalizować swoje życie metodą Louise L. Hay, słowo powinienem
zastąpić słowem mógłbym by dostrzec nowe możliwości, które życie może nam 
zaoferować.

- Jeśli natomiast robimy to, co lubimy i wyznaczyliśmy sobie nowy ambitny cel, wtedy warto
zastosować metodę Huxley’a bo nawet jeśli kochamy to co robimy, przychodzą czasem 
takie dni, że człowiekowi nic się nie chce albo pojawiają się inne pokusy miłego spędzania 
czasu. Oczywiście odpoczynek jest potrzebny, ale czasem schodzimy na manowce i nasz 
cel czy postanowienie zostaje wyparte przez coś innego. W taki sposób nigdy niczego nie 
osiągniemy.

Idealnym byłoby połączenie obu tych metod. A Wy co o tym myślicie?

Jeśli się Wam podoba mój blog proszę o obserwację, a jeśli zostawicie komentarz będę 
mogła odwiedzić Was również:)

KreoVita

Źródło: Louise L.Hay, Możesz uzdrowić swoje życie, Wydawnictwo Medium, Czarnów 2008,
             s.30-33
             M. R. Kopmeyer, Zdobywanie fortuny, Bellona, Warszawa 1992, s.22