piątek, 17 lutego 2017

Relaks z kolorowankami dla dorosłych po perypetiach z dotarciem przesyłki.

Witajcie kochani! Od ostatniego posta o kolorowankach pokolorowałam parę obrazków z 
najnowszej książeczki Johanny Basford i właśnie te obrazki dzisiaj Wam pokażę. 
A oprócz tego będzie parę słów o perypetiach z przesyłką zawierającą książki bo to co 
mnie spotkało, może spotkać każdego, czego nikomu nie życzę.

Johanna Basford: "Magiczna dżungla"


kolorowanki dla dorosłych
kolorowanki dla dorosłych

kolorowanki dla dorosłych




No i jak Wam się podobają? Ja kolorowałam je z wielką przyjemnością. 

Pamiętacie jak już w grudniu, czy nawet listopadzie pisałam Wam, że czekam na tę książkę 
z utęsknieniem, no i miałam ją dostać na święta. Moja córka zamówiła ją w Arosie, a oprócz
niej jeszcze dwie inne książki i nie dotarły do nas, a właściwie do paczkomatu bo chociaż 
dostałyśmy kod do odbioru, okazało się, że skrzynka jest pusta. Złożyłyśmy reklamację i na 
początku stycznia w końcu nie wytrzymałam i kupiłam sobie taką książeczkę, z której już 
jakieś obrazki pokazałam w styczniu. No, a na rezultat reklamacji cały czas czekałyśmy. 
Czemu o tym piszę? Żeby Was uczulić na to, że jeśli zamówicie coś do paczkomatu i paczka
zaginie to nieprędko cokolwiek zdziałacie żeby odzyskać pieniądze. Wyobraźcie sobie, że 
po miesiącu od złożenia reklamacji, dostałyśmy e-mail od Inpost, po przeczytaniu którego 
pusty śmiech mnie ogarnął z nerwów. Przysłali wykaz około 10 dokumentów, które trzeba
złożyć dodatkowo, żeby proces reklamacyjny mógł dalej postępować. Chcieli dosłownie  
takie pierdoły bo inaczej tego nazwać nie umiem, że na początku nie mogłam uwierzyć w 
to co widzę. Zaznaczam, że przy składaniu reklamacji skorzystałam z zamieszczonego na
stronie formularza, dokładnie wypełniłam to, co chcieli ze szczegółowymi wyjaśnieniami. 
Oprócz tego dzwoniłam tam kilka razy oczekując za każdym razem na połączenie po 
godzinie, co się odbiło na moim rachunku. A oni po upływie miesiąca przysyłają taki wykaz,
chcąc np. żeby im przysłać podpisane oświadczenie, że się złożyło reklamację, a do tego 
mnóstwo załączników. Poddałam się. 

Na całe szczęście Aros okazał się firmą na poziomie i przysłał mi książki, które zaginęły i 
wziął na siebie dochodzenie roszczeń od Inposta. Byłam mile zaskoczona i wdzięczna. 
Mam wielką nadzieję, że Inpost potraktuje ich poważniej niż mnie, a jeśli nie, wierzę, że 
sobie z nim poradzą. 

A na zakończenie jeszcze dwa inne obrazki z otrzymanej książeczki. 


kolorowanki dla dorosłych

kolorowanki dla dorosłych


Acha, dostałam też książki do czytania, jedną właśnie czytam. Jak skończę napiszę coś 
o nich. 

A jeśli chcecie zobaczyć inne posty z kolorowankami, także z innych książeczek, 
znajdziecie je w zakładce kreatywnie.

Jestem ciekawa czy znacie książeczki Johanny Basford i czy mieliście jakieś przeboje 
z przesyłkami do paczkomatów. Proszę o komentarze, a jeśli się Wam mój blog podoba, 
także o obserwację. 

KreoVita



wtorek, 14 lutego 2017

Od dziś - już nic nie muszę. Też tak możesz.

nic nie muszę



Pamiętacie jak niedawno pisałam o zabarwieniu słowa powinienem i o tym jak na nas to 
słowo wpływa? Wasze liczne głosy powiedziały mi, że Wy też nie lubicie tego słowa. 
Jeszcze gorszym wg mnie słowem jest słowo muszę. 
Posługujemy się nim często, nie zdając sobie zupełnie sprawy, że koduje się w naszej 
podświadomości to wszystko, co robimy jako przymus, nawet jeśli takim nie jest. 

Mówimy:


- muszę odrobić lekcje,
- muszę się wykąpać, 
- muszę iść na zakupy,
- muszę iść do pracy,
- muszę iść na studia itd.

Wymieniłam tylko kilka przykładów, ale już na podstawie nich można zauważyć, że słowa 
muszę używamy często nawet wtedy, kiedy mamy zamiar zrobić coś, co tak naprawdę 
robimy bez przymusu, ale co nam sprawia przyjemność, np. kąpiel, czy zakupy. 
Zastanówcie się, czy Wy też używacie w takich wypadkach słowa muszę? Nie róbcie tego. 
Słowo to nie pozostawia nam wyboru, a w naszej podświadomości koduje to, że nasze 
życie nie zależy od nas i jest jednym wielkim przymusem. 
Czasem sobie tego nie uświadamiamy, ale to jest w nas i potem depresje, nerwice i inne 
takie nas dopadają. 

Zróbcie sobie eksperyment - zamieńcie słowo muszę na chcę. 


Wypiszcie najpierw na kartce sytuacje, kiedy używacie słowa muszę, podobnie jak ja 
podałam w przykładzie powyżej. A potem to samo, tylko zamiast użyć słowa muszę, 
napiszcie słowo - chcę. Wg powyższego przykładu wyglądałoby to tak:

- Chcę odrobić lekcje.
- Chcę się wykapać.
- Chcę iść na zakupy.
- Chcę iść do pracy.
- Chcę iść na studia

Czy zauważyliście jak zmieniło się zabarwienie emocjonalne tego, co mamy zamiar zrobić? 

rób to co kochasz



Teraz kolejny krok. Przeczytajcie swoją listę jeszcze raz i zauważcie co czujecie przy 
wymawianiu każdego punktu połączonego ze słowem chcę. Czy to jest rzeczywiście to, co 
chcecie robić? Czasem bowiem robimy rzeczy nie dlatego, że sami chcemy, ale dlatego, że 
ktoś od nas tego oczekuje. Tak jest np. w przypadku studiów. Nie każdy się do tego nadaje 
nie każdy ma na to ochotę, ale ponieważ panuje powszechne przekonanie, że bez 
wyższego wykształcenia nic nie osiągniemy, robimy to, na co tak naprawdę nie mamy 
ochoty. Teraz możecie się zastanowić jak reagujecie na waszą listę. Czy punkty wypisane
przez Was są rzeczywiście tym, czego chcecie? A jeśli nie? Może czas pomyśleć o zmianach. 

Posługuj się taką listą i eliminuj z niej rzeczy, których tak naprawdę nie chcesz, po to żebyś 
mógł sobie powiedzieć: 

Od dziś - już nic nie muszę. Wszystko, co robię jest moim wyborem i sprawia mi radość. 
Żyję świadomie i karmię moją podświadomość właściwymi słowami. 

Jestem pewna, że ona odwdzięczy Ci się przynosząc poczucie szczęścia.

Od dziś nic już nie muszę.







Oprócz tych kilku rad, mam dla Was też kupony rabatowe od Rabble do sklepu Tchibo. 



A Wy możecie powiedzieć już o sobie - od dziś już nic nie muszę?
Proszę o komentarze i obserwację, jeśli mój blog się Wam podoba. 

KreoVita

piątek, 10 lutego 2017

Domowe sposoby na przeziębienie.

Ostatnio pisałam o profilaktyce, która jest najlepszą receptą na zdrowie. Czasem jednak 
o niej zapominamy i wtedy wirusy mogą nas zaatakować. Dzisiejszy post będzie o tym, jak
sobie pomóc, kiedy już złapiemy przeziębienie. Oczywiście jeśli czujemy się źle, mamy 
temperaturę albo jakieś inne niepokojące objawy powinniśmy się udać do lekarza, który 
oceni czy to zwykłe przeziębienie czy może grypa albo jakaś infekcja bakteryjna. Diagnoza
jest ważna bo od tego zależy nie tylko leczenie, ale nawet dieta. 


sposób na przeziębienie


Dieta


Od diety właśnie zacznę bo w zależności od tego czy infekcja jest wirusowa, czy bakteryjna
powinniśmy stosować inną dietę. Czasem sam organizm sygnalizuje nam co jest dla nas 
dobre. Czy zauważyliście, że czasem jak jesteśmy chorzy w ogóle nie mamy apetytu, a 
innym razem infekcja nie ma wpływu na nasz apetyt? Jednakże inne czynniki też mogą 
wpływać na apetyt, np. leki. Nie jest więc właściwym żeby na tej podstawie tylko oceniać 
rodzaj infekcji. Jeszcze raz powtarzam powinien zrobić to lekarz.

Jeśli okaże się, że mamy infekcję wirusową wtedy trzeba ją karmić, natomiast w przypadku 
bakteryjnej raczej głodzić. Nie traktujmy tej głodówki tak dosłownie, ale nie zmuszajmy się 
do jedzenia i nie objadajmy się.
Nie dotyczy to oczywiście płynów, których w każdym wypadku trzeba spożywać sporo, ale 
w przypadku infekcji bakteryjnej raczej mało słodkich. 

Jeśli chorujemy na przeziębienie, które jest chorobą wirusową, najlepszy jest rosół, który 
dostarczy nam energii do walki z wirusami. Można go wzbogacić takim rozgrzewającym 
dodatkiem jak imbir.

rosół



W przypadku infekcji bakteryjnej natomiast nie można się objadać, a dieta powinna 
zawierać produkty z niewielką ilością glukozy, która to mogłaby namnażać bakterie. 
Można do diety włączyć czosnek, fasolę, ryby, zielone warzywa, a unikać cukru. 

Napoje


Podczas przeziębienia dobrze robią napoje rozgrzewające, np.
- napar z kwiatu lipy, 
- napar z kwiatu czarnego bzu,
- herbata z rumianku z imbirem, szczyptą cynamonu i łyżeczką miodu,
- herbata z sokiem malinowym,


na przeziębienie



- mleko z masłem, miodem i czosnkiem,

Ten ostatni napój działa nie tyle rozgrzewająco, jak przeciwbakteryjnie i wykrztuśnie.

Oczywiście stosujmy to wybiórczo, a nie wszystko naraz. No i oczywiście woda oprócz 
nich.

Sposoby ludowe


Syrop z cebuli na kaszel


2 pokrojone cebule układać w słoiku warstwami posypując je cukrem pudrem. Odstawić 
na parę godzin tak żeby cebula puściła sok. Gotowy syrop zażywać kilka razy dziennie 
1-2 łyżki. Niektórzy nie znoszą takiego syropu ze względu na jego zapach, ale w działaniu
jest bardzo dobry.
O korzyściach płynących z cebuli pisałam także w poprzednim poście, więc jeśli jeszcze 
nie czytaliście znajdziecie go tutaj.

Woda ze solą do płukania gardła.


To sprawdzony przeze mnie sposób, który przynosi ulgę bardzo szybko jeśli boli gardło. 
Ważne jest aby płukać jak tylko zaczyna nas boleć. 1 łyżeczkę soli wsypujemy do szklanki 
letniej wody, mieszamy do rozpuszczenia i płuczemy gardło.

Bańki


Sama nigdy nie stawiałam, ale miałam kiedyś postawione bańki przy przeziębieniu i bardzo
pomogły. Pamiętam, że zostawiły mi na plecach sine ślady, które jednak szybko zniknęły. 
Po takich bańkach jednak trzeba wygrzać się w łóżku. Jeśli chcecie poczytać o tym więcej 
i dowiedzieć się jak je stawiać to zajrzyjcie pod ten link.

na przeziębienie



Parówka


Oczywiście nie chodzi o parówkę do jedzenia ale kąpiel parową, poprzez którą inhaluje się
drogi oddechowe. 
Takie inhalacje dobre robią przy katarze.Podam Wam przepis na dwie kąpiele parowe.

⇨    3 łyżki majeranku zalać szklanką wrzącej wody i pochylając się nad parującym 
kubkiem wdychać nosem parę uważając przy tym bardzo żeby się nie poparzyć. 

⇨    Garść kwiatów rumianku zalać gorącą wodą, dodać szczyptę cynamonu i wdychać 
opary przez chwilę. Żeby zwiększyć efekt można przykryć głowę ręcznikiem po to aby 
stworzyć pewien rodzaj parawanu dla pary. Uważać żeby nie poparzyć twarzy, oczy mieć
lepiej zamknięte. 

Po takich kąpielach parowych wskazane jest udanie się do ciepłego łóżka. 


Obniżanie gorączki


⇨     Nalewka bursztynowa


O tej nalewce pisałam w poście: Bursztyn dla zdrowia i urody. Znajdziecie tam przepis na 
to jak zrobić taką nalewkę i na co pomaga. 



⇨     Okłady


Pomocne są zimne okłady na czoło i kark oraz na łydki. Okład na łydki dobrze zastosować 
z wody połączonej z octem jabłkowym w proporcji 3/1. W takim roztworze zanurzamy 
ściereczkę lnianą lub ręczniczek i owijamy łydki. Potem owijamy suchym ręcznikiem i 
wchodzimy do łóżka. Po rozgrzaniu kompres zmienić. 

Takich ludowych sposobów jest znacznie więcej, np. syrop z rzodkiewki na kaszel czy 
herbatka z majeranku. Każdy z Was też pewnie ma swoje sprawdzone sposoby. Podzielcie 
się tą wiedzą w komentarzach. 
I pamiętajcie, że jeśli chorujemy najważniejsza jest właściwa diagnoza, a taką powinien
postawić lekarz. Przedstawione tutaj sposoby zostały podane tylko w celach 
informacyjnych i nie zastąpią wizyty u lekarza. 

Jeśli podoba się Wam mój blog bardzo proszę o obserwację :)

KreoVita

wtorek, 7 lutego 2017

Jak uchronić się przed przeziębieniem.

Zima nie odpuszcza, a nawet jeśli zrobi się nieco cieplej, nasze organizmy po sezonie 
zimowym są osłabione i łatwiej o infekcję. W dzisiejszym poście podpowiem Wam co 
zrobić aby uchronić się przed chorobą, a wkrótce w osobnym poście podam Wam kilka 
domowych sposobów, które pomogą w walce z infekcją, jeśli już Was dopadnie.


ochrona przed przeziębieniem


W okresie zimowym i wczesną wiosną najczęściej łapiemy infekcje wirusowe. O różnicach
między przeziębieniem i grypą nie będę tu pisać bo możecie sobie to sprawdzić na 
portalach o zdrowiu albo chociażby w Wikipedii. Napiszę tylko, że zarówno przeziębienie, 
jak i grypa wywołują wirusy. Potem może przyłączyć się do tego infekcja bakteryjna jako 
powikłanie. Przykładem infekcji bakteryjnej jest też angina. Przy infekcjach bakteryjnych 
często konieczne są antybiotyki. Dlatego, jeśli już chorujemy, ważne jest aby zbadał nas 
lekarz i postawił właściwą diagnozę. 

Jak ustrzec się przed zachorowaniem.


Unikaj dużych skupisk ludzkich.


Po pierwsze w okresach zwiększonej zachorowalności unikać w miarę możliwości dużych 
skupisk ludzkich. Wiem, że czasem to trudne jeśli jesteśmy czynni zawodowo lub się 
uczymy. Jednak takie infekcje najłatwiej złapać w szkole, w sklepie, w środkach komunikacji
miejskiej. Problem byłby o wiele mniejszy gdyby ludzie chorzy zostawali w domu. Niestety 
w dzisiejszych czasach najczęściej tego nie robią. Denerwuje mnie to, jak widzę kasjerkę w 
supermarkecie kichającą lub mówiącą, że przyszła do pracy z gorączką. Z jednej strony 
rozumiem, że boi się żeby nie stracić pracy, ale z drugiej sama się naraża na powikłania, 
a do tego może zarazić wiele osób. Podobnie jest z dziećmi w szkołach. Apeluję tu do
rodziców. Jeśli wasza pociecha choruje, nie puszczajcie jej do szkoły. Kilka dni przerwy 
w nauce jeszcze nikomu nie zaszkodziło. 


Myj ręce.


Należy często myć ręce, a już obowiązkowo po powrocie do domu bo to właśnie często na 
rękach przynosimy zarazki. 

ochrona przed chorobą



Ciepło się ubieraj (czapka, szalik...)


Trzeba ubierać się odpowiednio do pogody. Co prawda wychłodzenie organizmu samo w 
sobie nie wywoła u Was grypy, ale jest czynnikiem sprzyjającym łatwiejszemu łapaniu 
wirusów.


Dostarczaj Witaminę C


Należy dbać o odpowiednią dietę zawierającą duże ilości witaminy C. Mimo, że dobrym 
źródłem tej witaminy są cytrusy, zimą nie są one najlepszym rozwiązaniem bo wychładzają 
organizm, chyba że w ciepłych napojach. Zbyt gorące zabiją witaminę C.
Doskonałym źródłem witaminy C natomiast jest kiszona kapusta, papryka i pietruszka. 
Jedzmy więc tych produktów jak najwięcej. 

źródło witaminy c



Dostarczaj Witaminę D


Witamina D może pomóc zachować zdrowie, gdyż ma działanie immunomodulujące 
i pśrednio przeciwbakteryjne. Zimą szczególnie możemy cierpieć na jej niedobór, gdyż
nasza skóra w niewystarczającym stopniu jest wystawiana na promienie słoneczne. 
Można więc pomyśleć o suplementacji, ale trzeba pamiętać, że ta witamina rozpuszcza 
się w tłuszczach i należy przyjmować ją przy jedzeniu. Sprawdzajcie jednak jaka dawka 
jest dla Was wskazana bo przedawkowanie jest szkodliwe.


Zaopatrz się w cebulę.


Cebula podobno może nas uchronić przed wirusami. Podaję to jako ciekawostkę. 
Nie pamiętam już gdzie o tym czytałam parę lat temu, ale ponoć wcale nie trzeba jeść 
cebuli żeby nas chroniła. Ma ona bowiem zdolności wchłaniania zarazków. W pamięci 
utkwiła mi historia, którą wtedy przeczytałam o tym, że w czasie gdy grypa hiszpanka 
siała wielkie spustoszenie, pewien lekarz odwiedzając wielu swoich pacjentów 
przypadkiem zawitał do chaty, w której wszyscy domownicy byli w najlepszym zdrowiu.
Gospodyni mu powiedziała, że nie chorują dzięki cebuli, która była porozkładana w misach
w całym domu. Z ciekawości wziął jedną cebulę do zbadania i okazało się potem, że 
zawierała ona wirusa hiszpanki. Wygląda więc na to, że owa cebula wchłonęła wirusy z 
otoczenia oczyszczając powietrze i ludzie nie chorowali. Nie wiem ile jest w tym prawdy, 
ale nie zaszkodzi spróbować. Cebuli nie należy obierać, tylko obciąć jej końcówki. 
Nie muszę chyba dodawać, że taka cebula potem do jedzenia już się nie nadaje.


cebula wchłania wirusy



Wysypiaj się


Niewyspany organizm znacznie bardziej jest podatny na wszelkie infekcje.


Nie odchudzaj się.


Zima to nie jest dobry czas na stosowanie diet niskokalorycznych, które osłabiają 
organizm, już i tak osłabiony z braku większości świeżych warzyw i owoców.
Poczekaj z dietami do wiosny, a zimą jedz regularne posiłki i nie zapominaj o 
śniadaniu.

Ogranicz stres.


Szczególnie długotrwały albo nagły silny stres może znacznie obniżyć odporność 
organizmu. Starajmy się więc trochę wyluzować i zredukować ten stres na ile to jest 
możliwe.


Nawilżaj powietrze w mieszkaniu.


Suche śluzówki nosa czy gardła bardzo słabo sobie radzą z wirusami czy bakteriami, a przy
ogrzewaniu zimą pomieszczeń często dochodzi do ich przesuszenia. Dlatego tak ważne jest
nawilżanie powietrza. 


To tyle na dziś. Jeśli chcecie coś dodać do tej listy, zróbcie to w komentarzu. Oczywiście 
mogłabym dodać jeszcze szczepienia przeciw grypie, ale wolę się nie wypowiadać na ten 
temat. Nie jestem ekspertem. Nie chcę nikogo od nich odwodzić, ale też nie będę polecać
bo sama nie jestem do nich przekonana. 

KreoVita

piątek, 3 lutego 2017

Miłość - siła, która rozkrusza lodowce.

Przychodzi sama. Nagle w serce się wdziera. Zaskakuje nieprzygotowanego człowieka. 
Nie pyta czy można, nie patrzy czy wolny, czy chciana - nie zwraca uwagi, wchodzi bez 
pukania i jest... Prosisz - odejdź! Nie słucha, chcesz ją zabić - to na nic. Dni sobą i noce 
wypełnia i życie całe odmienia. Siły dodaje i wiary, wiarę i siłę zabiera.
Cóż to takiego spytacie? To miłość przecież - słabość i siła człowieka. 

miłość


Tak moi drodzy, miłość ma różne oblicza. Potrafi kruszyć lodowce, ale może też bezlitośnie
ranić. Dzisiaj jednak z okazji zbliżającego się dnia zakochanych napiszę parę słów o tej 
pierwszej, szczęśliwej. Temat podpowiedziała mi firma Rabble sugerując by opisać jakąś 
ciekawą historię miłosną, w której siła miłości rozkrusza lodowce. 

Moja historia


Nie będę daleko szukać. Posłużę się przykładem z własnego życia. Nie wiem czy jest to 
ciekawa historia, ale prawdziwa, dająca dowód na to, że taka miłość istnieje. Skruszyłam 
kiedyś taki lodowiec, a właściwie moja miłość to zrobiła, miłość, która spadła na mnie jak
 grom z jasnego nieba w chwili kiedy najmniej się jej spodziewałam. Miałam wtedy 18 lat 
i dość facetów i cierpienia, wciąż przeżywałam bolesne rozstanie i wciąż kochałam. 
Nie brałam więc pod uwagę tego, że nowa miłość czai się tuż za rogiem i to taka, przy 
której poprzednie uczucie zbladło zupełnie. Nie będę pisać o szczegółach. Powiem tylko, 
że zakochałam się bez pamięci w momencie kiedy zobaczyłam go jak tańczy z inną 
dziewczyną. Był duszą towarzystwa, a swoim wyglądem i całym sobą przyciągał dziewczyny
jak magnes. Nie spotykał się z żadną na stałe, raczej się bawił. Czułam, że mam niewielkie 
szanse bo nie zwracał na mnie specjalnej uwagi. Jego koledzy za to owszem, ale ja już 
wiedziałam, że albo on albo żaden. Znowu cierpiałam i wtedy postanowiłam sobie, że 
będzie mój bo na to zasługuję. Chciałam być wreszcie szczęśliwa. Ale nie było to proste. 
Zastanawiałam się dlaczego taki jest, zimny i cyniczny, choć na pozór tryskający poczuciem
humoru. Dowiedziałam się, że powodem jest jego sytuacja rodzinna, żal do matki o rozpad 
małżeństwa rodziców i brak zaufania do kobiet. Moja sytuacja była tym gorsza, że nosiłam 
takie samo imię, jak jego matka. Nie poddałam się jednak, chociaż w żaden sposób nie 
okazywałam mu swoich uczuć. Czekałam na odpowiedni moment. Jako, że spotykaliśmy się
często całą paczką nie było to trudne. Odpowiedni moment nadszedł gdy zauważyłam, 
że coś go dręczy, tryskał humorem na pozór, ale kiedy inni zajęli się sobą i przez chwilę 
został sam, jego twarz powiedziała mi wszystko. Nie pytałam o nic, nie powiedziałam nic, 
tylko okazałam mu trochę czułości bez żadnych seksualnych podtekstów. Pogłaskałam go 
po głowie. Zauważyłam, że zamknął oczy, zupełnie tak jakby tego bardzo potrzebował. 
To była chwila, która otworzyła jego serce. Na drugi dzień przyszedł do mnie do domu i 
został na całe życie. Spotykaliśmy się codziennie na mieście albo u mnie, a on chłonął 
ciepło mojego domu jak oczarowany. Po miesiącu poprosił moją mamę o moją rękę.
Nie pobraliśmy się od razu bo oboje byliśmy dopiero w klasie maturalnej. Chodziliśmy 
ze sobą przez 4 lata jeszcze kłócąc się często o bzdury. Najczęstszym powodem była jego
zazdrość bez powodu. Rozumiałam z czego ona wynika, ale łatwo nie było. Znajomi nasi 
twierdzili, że jeśli się pobierzemy to wkrótce się rozwiedziemy. Ale nie mieli racji. 
Po ślubie wszystko się zmieniło. Kłótnie ustały zupełnie. Poczuł się pewniej, że mnie nie 
straci. Byliśmy szczęśliwi, urodziła się nam córeczka. Przetrwaliśmy wspólnie bardzo
ciężkie chwile związane z chorobami z rodzinie, moi rodzice zmarli, jego ojciec, pojawiły
się kłopoty finansowe, ja się rozchorowałam, ale nasza miłość nie zgasła, z każdym dniem 
była silniejsza. On był moją podporą w ciężkich chwilach i w chorobie, zawsze silny, 
zdrowy. Aż nagle, kiedy nasza córcia miała 10 lat poczuł się źle. Umarł dosłownie w ciągu 
miesiąca na raka, a mnie i mojemu dziecku świat się zawalił. Wiedziałam jednak, że muszę 
się pozbierać dla dziecka, nie miałam innego wyjścia. To były trudne lata, ale o tym nie 
będę dziś pisać. Chcę Wam tylko powiedzieć, że miłość nie umiera wraz z człowiekiem i 
chociaż jego już nie ma z nami, miłość została i dodawała mi sił w walce z prozą życia. 
Wiem, że kiedyś spotkamy się znowu. Zostawił mi po sobie nie tylko wspaniałą córkę, ale 
i swoja muzykę, którą tworzył, piosenki i utwory instrumentalne, którymi być może kiedyś 
podzielę się z Wami. 

miłość


A teraz na zakończenie chcę jeszcze powiedzieć, że warto kochać i dbać o tę miłość. 
Pamiętajcie o tym nie tylko 14 lutego, ale i przez cały rok. A jeśli macie ukochanego 
obdarujcie go czymś w ten szczególny dzień. Może to być nawet kartka, jakaś niebanalna 
np. z własnym rysunkiem albo wierszem. Dla tych co twierdzą, że talentu nie mają, 
podpowiem coś, z czego możecie skorzystać albo nie. 

1. propozycja 

miłość


















2. propozycja 


Napiszę tu początek wiersza, który kiedyś napisałam, a który możecie wykorzystać bo jak 
wiadomo najtrudniej zawsze zacząć. Zacznę więc za Was, a Wy możecie dalej dołożyć coś
od siebie.

Kocham Cię za wszystko
I kocham Cię za nic
Za to co dajesz
Za to co zabierasz
Za to że jesteś 
Nawet gdy Cię nie ma
....


3. Propozycja


Jeśli chcecie obdarować ukochaną osobę jakimś prezentem to warto zajrzeć pod ten link, 
który podam poniżej z kodami rabatowymi do sklepu Douglas.. 



To tyle na dzisiaj ode mnie. Proszę jak zawsze o komentarze. Ciekawa jestem czy Wy 
spotkaliście już taką miłość, która potrafi kruszyć lodowce? 
Jeśli jeszcze nie, nie martwcie się - ona przyjdzie sama.

KreoVita

wtorek, 31 stycznia 2017

Zimowa herbatka z podsumowaniem kwartału.

Dokładnie trzy miesiące temu gościłam Was na jesiennej herbatce podsumowującej moje 
półroczne blogowanie. Obiecałam wtedy, że będę robiła takie podsumowania raz na 
kwartał. Dzisiaj właśnie będzie taki podsumowujący post o tym co działo się na blogu 
przez ostatnie 3 miesiące. 

filiżanka herbaty i piękny widok


Podczas jesiennej herbatki założyłam gadżet Obserwatorzy i jak widzicie zyskałam 46 
obserwatorów przez ostatni kwartał, z czego bardzo się cieszę. Są to osoby, do których 
i ja chętnie zaglądam bo mam je także w swojej liście czytelniczej, a to bardzo ułatwia 
kontakt. 

Przez ostatnie 3 miesiące zamieściłam na blogu 25 postów, pisząc je regularnie dwa razy 
w tygodniu. Zastanawiałam się także czy nie zwiększyć częstotliwości pisania bo wiem, 
że to zwiększyłoby też liczbę odwiedzających, ale uznałam, że jeszcze nie czas na to bo 
już w tej chwili blogowanie zabiera mi dużo czasu, a gdybym robiła to częściej mogłoby
to się odbić na jakości postów, a tego bym nie chciała. 

Podczas tych 3 miesięcy dwa razy otrzymałam nominację do Liebster Blog Award, z czego
się ucieszyłam i zamieściłam posty z odpowiedziami na pytania, nominowałam tej kolejne 
blogi. 

Ostatnio też otrzymałam propozycję współpracy od firmy Rabble i ją przyjęłam, co pewnie 
będziecie mogli zauważyć w przyszłości. 

W najbliższym czasie mam zamiar zrobić nową kategorię na blogu - książki i zamieszczać 
tam od czasu do czasu posty o tym, co czytałam i chciałabym Wam polecić. 
Co o tym myślicie?

Nie będę przedłużać tego posta pisząc o tym jakie posty zamieszczałam w ubiegłym 
kwartale bo każdy może sobie sam to sprawdzić i zachęcam tych, co odkryli mój blog w 
ostatnim czasie do przejrzenia moich starszych postów bo wszystkie pisałam z sercem i 
uważam, że są tego warte, a przy okazji mogą niejednemu pomóc czy coś podpowiedzieć. 

zimowa herbatka


Przez ten ostatni kwartał oczywiście często odwiedzałam Wasze blogi i poniżej zamieszczę 
linki do kilku postów na Waszych blogach, które chciałabym i Wam polecić bo zawierają 
cenne i bardzo przydatne wskazówki. Nie mogę oczywiście zamieścić wszystkich, które 
mnie inspirowały, ale będzie jeszcze okazja by napisać o innych blogach podczas rocznicy 
mojego bloga w maju, na którą już dziś Was zapraszam. Może wymyślę jakiś ciekawy 
konkurs dla Was, ale jeszcze nie zastanawiałam się nad tym bo trochę czasu zostało. 

Inspirujące posty na Waszych blogach:



➤ post Draquilki pt. "Kwestionuj autorytety...".

➤ post z bloga Blueberry pt. "Zmiana nawyków żywieniowych".

Na zakończenie chciałabym podziękować Wam, że tak licznie mnie odwiedzacie i pojawia 
się coraz więcej komentarzy, co bardzo motywuje mnie do dalszego pisania. Chciałabym 
też prosić Was o to byście napisali w komentarzach jakie moje posty najbardziej lubicie 
czytać, tzn. z jakiej dziedziny i o czym chcielibyście poczytać w przyszłości. A wszystkich 
tych, którym mój blog się podoba proszę o obserwację i o zaznaczenie w komentarzu, że 
obserwujecie. Nie musicie zostawiać linka bo i tak do Was trafię. 


KreoVita

zimowa herbatka