wtorek, 15 sierpnia 2017

Kolorowanki dla dorosłych - moje najnowsze prace.

Ostatnio jestem tak zapracowana, że nie mam wiele czasu na kolorowanie. Zauważyłam, że 
już dość długo nie wstawiałam posta z kolorowankami. Czasem jednak siadam i koloruję 
wieczorami bo to mnie znakomicie odstresowuje i relaksuje. Chcę Wam dziś pokazać kilka 
obrazków, które pokolorowałam latem w wolnych chwilach. 

Jak wiecie już, uwielbiam książeczki do kolorowania Johanny Basford bo nie są to 
komputerowe rysunki, ale ręcznie wykonane i dzięki temu kreska odpowiednia, a obrazki 
zrobione niezwykle dokładnie. Nie mam jeszcze jej najnowszej książeczki, która w Polsce 
jeszcze nie jest dostępna. Mam jednak nadzieję, że wkrótce będzie i u nas. 

kolorowanki dla dorosłych


Poniższe dwa obrazki pochodzą z jej książki pt. Magiczna dżungla. Jeden zawiera moje 
ulubione motywy roślinne. Użyłam dosyć jaskrawych kolorów celowo, żeby rozświetlić trochę 
ponury lipcowy dzień, kiedy to deszcze padały na okrągło:) Drugi obrazek przedstawia słonia.
Mimo że nie bardzo lubię kolorować zwierzęta, ten słoń bardzo mi się spodobał. A Wam?

kolorowanka dla dorosłych



Dziś mam dla Was jeszcze obrazki z innej książeczki z serii antystresowa kolorowanka. Są to 
mandale. Bardzo lubię je kolorować. Mandale podobno wydobywają z nas i pokazują na 
obrazku całe nasze wnętrze. Dobrze jest je też rysować, a potem kolorować. Ja sama nie 
rysuję, ale kolorowanie sprawia mi przyjemność. 

kolorowanki dla dorosłych

kolorowanki dla dorosłych



Jak Wam się podobają moje mandale? Teraz jeszcze przydałby się ktoś, kto umiałby je dobrze
zinterpretować. W mandali bowiem każdy kolor ma swoje znaczenie. Ja dobierałam je 
intuicyjnie. Potem dopiero odnalazłam symbolikę kolorów w mandali i Wam też o niej co 
nieco napiszę. 


Symbolika kolorów w mandali.


Kolor niebieski symbolizuje wodę. 

Kolor pomarańczowy oznacza dążenie do celu. Otwiera perspektywę i wnosi równowagę 
między ciałem i umysłem. 

Kolor czerwony symbolizuje ogień.

Kolor żółty symbolizuje światło i radość oraz prawidłową komunikację między ludźmi. 

Fioletowy symbolizuje powietrze i integrację z najwyższym sacrum. To najwyższe 
uduchowienie. 

Kolor biały to nowe życie w odrodzonym ciele, początek nowego etapu. 

Kolory zielony i brązowy symbolizują ziemię. 

Czarny jest symbolem smutku. 


Wiedza o symbolice kolorów w mandali została przeze mnie zaczerpnięta z w/w książeczki, 
wydanej przez wydawnictwo Olesiejuk. 

Jeśli macie ochotę, możecie pokusić się o zinterpretowanie moich mandali w oparciu o tę 
symbolikę kolorów. 

To tyle ode mnie na dziś. W zakładce „kreatywnie” znajdziecie inne moje prace. Zachęcam 
do komentowania i obserwacji jeśli mój blog się Wam podoba. Zachęcam też do kolorowania 
bo to dobry relaks dla każdego:)


KreoVita

piątek, 11 sierpnia 2017

Łazanki z młodą kapustą.

Dzisiaj podam Wam przepis na jedno z moich ulubionych dań, czyli łazanki. Najbardziej lubię 
je robić kiedy jest młoda kapusta bo smakują wybornie. Kiedy mam więcej czasu ciasto na 
łazanki robię sama. Ostatnio jednak jestem taka zapracowana, a do tego upały mnie 
wymęczyły, że nie chciało mi się ciasta robić i wykorzystałam gotowy makaron.

przepis na danie główne


Składniki:


- mała główka młodej kapusty,
- cebula,
- 2 łyżki tłuszczu (jak kto lubi - smalec, olej lub margaryna),
- sól,
- pieprz ziołowy,
- kminek
- makaron łazanki



Przygotowanie:


Kapustę pokroić w ćwiartki i ugotować. Jak już będzie miękka, odcedzić wodę i zostawić 
kapustę do wystygnięcia żeby nie poparzyć sobie rąk przy odciskaniu. Kiedy przestygnie, 
porządnie w rękach odcisnąć każdą cząstkę z wody, a następnie drobno poszatkować.  

Cebulkę pokroić w kostkę i wrzucić na rozgrzany tłuszcz na dużą patelnię. Jak już cebulka się 
zeszkli i zacznie rumienić dołożyć kapustę i podsmażyć z cebulką mieszając. Doprawić solą, 
pieprzem i dodać szczyptę mielonego kminku, albo szczyptę ziarenek kminku rozetrzeć nieco 
w rękach i wsypać do kapusty. Wymieszać. 

Makaron łazanki ugotować w osolonej wodzie. Odcedzić na durszlaku i włożyć z powrotem 
do garnka. Dołożyć do niego kapustę i dobrze wymieszać. Nałożyć na talerze. Smacznego:)


Uwaga


Zanim odcedzony makaron włożycie z powrotem do garnka dobrze jest wlać na dno garnka 
odrobinę roztopionego tłuszczu żeby łazanki nie przywarły do dna i żeby się łatwiej mieszało. 

Z podanych składników wychodzi kilka sporych porcji. Można je odgrzać na drugi dzień albo 
zamrozić część na inny obiad. 

kuchnia



A Wy lubicie łazanki? Gotujecie je ze świeżą młodą kapustą czy z kiszoną?

Jeśli lubicie młodą kapustę, w moim starszym poście: „Dlaczego warto polubić kapustę...” 
znajdziecie przepis na doskonały bigos z młodej kapusty z koperkiem. 

To tyle ode mnie na dziś. Jeśli podoba się Wam mój blog bardzo proszę o obserwację i 
udostępnianie moich postów. 


KreoVita

wtorek, 8 sierpnia 2017

Zdobycze ostatnich tygodni - haul zakupowy.

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać co ostatnio kupiłam. Jako, że byłam bardzo zapracowana i
nie miałam specjalnie czasu ani siły biegać po sklepach, wszystkie rzeczy oprócz kosmetyków
kupiłam w sklepach online.

zakupy online


Mam kilka ulubionych sklepów online z ciuchami i właśnie te zakupy pochodzą z dwóch z nich
Jeden to C&A, a drugi to Textil Market. Ceny w tych sklepach są przystępne, a jakość towarów
całkiem dobra. Kupując ciuchy zwracam uwagę na skład bo preferuję naturalne tkaniny,takie, 
w których się człowiek nie poci, czyli len i bawełnę. Lubię też wiskozę bo chociaż to włókno 
celulozowe, jest przewiewna. Nie znoszę poliestru i innych tego typu sztuczności. 

Sukienki


zakupy



Sukienki, które kupiłam są właśnie z wiskozy. Niby ten sam materiał, a w dotyku i strukturze 
tkaniny wygląda zupełnie inaczej. Ta jasna sukienka jest bardzo cieniutka i niestety się gniecie To jedyny minus wiskozy. Kupiłam ją w Textil Markecie i kosztowała 39,99 zł. Czarna sukienka
pochodzi z C&A i kosztowała około 80 zł. 


Buty


zakupy

haul zakupowy



Mój kręgosłup ostatnio buntuje się kiedy zakładam wysokie szpilki. Kupiłam więc niziutkie 
jasne szpileczki, które pasują do obu sukienek, a oprócz nich buty sportowe na dłuższe 
wędrówki. Zakupy przyszły zapakowane w ładne pudełka prosto ze sklepu internetowego 
Renee.

haul zakupowy





Kosmetyki


Kredka do oczu marki Bell z Biedronki.


kosmetyk



Jest dobra, ale trochę denerwuje mnie, że zbyt lekko chodzi to wykręcanie kredki, co w 
efekcie powoduje, że w trakcie robienia makijażu włazi do środka i trzeba co chwilę 
wykręcać.


Zestaw do włosów - szampon z odżywką marki Syoss.


kosmetyki


Zakupiłam ten zestaw w Biedronce. Jeszcze go nie przetestowałam, ale zapach ma 
fantastyczny. 


Butelka 


zakupy


Idealna jest na wodę lub mrożoną herbatę czy inne napoje lub soki, które można zrobić 
w domu i do niej przelać. Ma dobry system zamykający i wykonana jest ze szkła. Kupiłam
ją w Biedronce za 9,99zł.


Sztuczne roślinki 


haul zakupowy


Kupiłam je w Jysku. Są malutkie. Mają około 7-8 cm. 

Ciekawa jestem jak Wam się podobają moje zakupy. Robiliście już kiedyś zakupy w tych
sklepach? Byliście zadowoleni? Inne moje haule zakupowe znajdziecie w zakładce zakupy. 


KreoVita

piątek, 4 sierpnia 2017

Barszcz czerwony zabielany z ziemniaczkami.

Dzisiaj mam dla Was propozycję na smaczną lekką zupę z buraczków. Warto ugotować taki 
barszczyk teraz gdy mamy młode buraki i ziemniaki. Jest zdrowa, sycąca i bardzo dobra 
w smaku. 

kuchnia




Składniki:


- 1 kg buraków,
- mała szczypta kwasku cytrynowego,
- 1 cytryna, 
- 3-4 ziarna ziela angielskiego,
- liść laurowy, 
- 2 małe cebule, 
- śmietana 18%,
- 2 czubate łyżeczki mąki,
- 1 łyżeczka cukru,
- kilka ziemniaków,
- 1 marchewka,
- 1 korzeń pietruszki,
- sól,
- łyżka tłuszczu



Przygotowanie:


Umyte i obrane buraki pokroić na mniejsze cząstki i włożyć do garnka. Dodać umytą i obraną 
marchewkę i pietruszkę. Dodać też ziele angielskie i liść laurowy oraz maleńką szczyptę 
kwasku cytrynowego po to aby buraki nie straciły kolory podczas gotowania. 

Zalać wszystko wrzątkiem do takiego poziomu ile chcemy mieć zupy. Gotować na małym 
ogniu do momentu aż barszcz nabierze ładnego koloru a buraki zaczną mięknąć.

Ziemniaki obrać i ugotować w osolonej wodzie w osobnym garnku.

Jedną obraną cebulę opalić na ogniu i wrzucić do barszczu. Drugą cebulkę pokroić w drobną 
kostkę i lekko zrumienić na tłuszczu. Ta cebulka przyda nam się później. 

Tymczasem doprawić barszcz do smaku. Cytrynę umyć, sparzyć wrzątkiem, przekroić na pół 
i wcisnąć sok do barszczu. Trzeba uważać żeby pestki z cytryny nie wleciały do barszczu. 
Najlepiej więc wyciskać sok przez rękę. Wtedy pestki zostaną na ręce. Dodać też cukier i sól 
do smaku, a także część tłuszczu z cebulką. 

Na koniec roztrzepać śmietanę z mąką i dodać do barszczu. Pogotować jeszcze chwilę 
i gotowe. Na talerz najpierw nałożyć ziemniaczki, dodać trochę rumianej cebulki i zalać 
barszczem. Smacznego :)


Uwaga: 


Niektórzy ścierają na tarce buraki do barszczu. Ja tego nie robię bo ugotowany wywar jest 
wystarczająco silny. Buraki natomiast wyjmuję i wykorzystuję do innych dań, np. jako dodatek
do drugiego dania. Wystarczy zetrzeć na tarce. Można też pokroić na mniejsze kawałki i dodać
do jakiejś sałatki. 

Mam nadzieję, że to danie się Wam spodoba i będzie Wam smakowało.  Może już je znacie 
i robicie? A może znacie jakiś dobry przepis na sałatkę z dodatkiem czerwonych buraczków?

To tyle ode mnie na dziś. Jeśli lubicie buraki w różnych wydaniach to polecam mój przepis na


KreoVita


wtorek, 1 sierpnia 2017

Ulubieńcy lipca.

Jeszcze nie poczułam pełni lata, a już koniec lipca. Nie wiem czy to przez pogodę, chociaż ja
wolę taką bez upałów, czy może przez to, że w tym miesiącu byłam strasznie zabiegana 
i zapracowana, a początek sierpnia też taki będzie. W związku z tym miałam niewiele czasu 
na jakieś kulturalne rozrywki, ale co nieco mogę Wam polecić.

muzyka, serial, książka, blogi




Muzyka


Kiedy jestem zmęczona siły wracają mi przy hiszpańskich piosenkach, szczególnie latem. 
One poprawiają nastrój. Skupiam się tylko na brzmieniu bez słuchania słów, jako że nie 
znam hiszpańskiego. Takim moim ulubionym wykonawcą, który śpiewa w tym języku jest 
Enrique Iglesias. Jego piosenki zawsze poprawiają mi humor. 





Chcę wam jeszcze jeden utwór pokazać, którego lubiłam słuchać w lipcu. Jest to piosenka
Hypnotised zespołu Coldplay.




Serial


„Ania, nie Andzia”
Jestem pewna, że wszyscy doskonale znacie zarówno książkę, jak i serial o przygodach
„Ani z Zielonego Wzgórza”. Niedawno powstała nowa wersja serialu „Ania nie Andzia”,
która spotkała się z ostrą krytyką. Mnie natomiast serial bardzo się spodobał. Postacie są 
bardziej wyraziste i wyglądają autentyczniej niż w poprzedniej wersji. Polecam wszystkim 
którzy kochają Anię. 
Serial dostępny na Netflixie.


Książka


Książka, którą chcę Wam polecić nie jest nowością bo została wydana w 2013 roku, ale teraz 
wpadła w moje ręce i przeczytałam ją z zaciekawieniem. Autorem jest Jason Mott, a książka 
nosi tytuł „Przywróceni”. Wyobraźcie sobie co by to było gdyby ludzie, którzy odeszli, 
powrócili do życia. Ta książka jest właśnie o tym. Z niewyjaśnionych przyczyn do życia 
wracają bliscy, którzy umarli. Wywołuje to z jednej strony niedowierzanie i radość, z drugiej 
nikt nie wie dlaczego tak się dzieje i do czego to w końcu doprowadzi. Nie zdradzę więcej. 
Przeczytajcie bo warto. Książka skłania do refleksji.

kulturalni ulubieńcy



Blogi


A oto 3 posty z Waszych blogów, które mnie szczególnie zachwyciły w lipcu:

➤ znakomity wpis Draqilki z 10 pytaniami pomagającymi człowiekowi odnaleźć siebie i swoją 
drogę,

➤ ciekawe propozycje do poczytania na wakacje na blogu moje-idealia

➤ super pomysł jak zrobić bluzkę ze spódnicy na blogu u Anielskiej Anieli.



To tyle ode mnie na dziś. Skorzystacie z moich poleceń? Co Wam najbardziej przypadło do 
gustu?


KreoVita


piątek, 28 lipca 2017

Słowa, które mogą zmienić wszystko.

Mówimy, że to czyny, a nie słowa liczą się najbardziej. Istnieją jednak słowa mające ogromną
moc, z której najczęściej nie zdajemy sobie sprawy. Używamy ich często bez zastanowienia 
albo za ich pomocą jesteśmy manipulowani przez innych. W tym poście chcę Wam pokazać 
jak całkiem niewinne spójniki mogą zmienić wszystko,albo nas zdołować albo dodać skrzydeł. 

rozwój osobisty



Ale


Słówko „ale” jest spójnikiem przeciwstawnym. Łączy ze sobą dwa zdania lub ich części, 
których treści przeciwstawiają się sobie. Słówko to w naszym umyśle pełni rolę swoistego 
kasownika. 

Przyjrzyjcie się zdaniu:

Pięknie wyglądasz, ale chyba trochę przytyłaś.

Gdy usłyszymy takie zdanie cała część zdania przed „ale” zostaje natychmiast wykasowana 
i nasz umysł odbiera tylko „przytyłaś”.

Inne zdanie:
Twój pomysł jest dobry, ale trzeba go dopracować.

Po usłyszeniu takiego stwierdzenia zapominamy o tym, że pomysł jest dobry. Wykasowujemy
to i myślimy - pomysł jest do niczego, skoro wymaga poprawek. 

Spróbujmy teraz odwrócić kolejność zdań składowych w obu zdaniach. Zauważcie co się 
dzieje. 

Chyba trochę przytyłaś, ale pięknie wyglądasz.

To zdanie brzmi zupełnie inaczej niż pierwsza wersja. W naszym umyśle zostaje stwierdzenie,
że rozmówca akceptuje nas, nawet jeśli przytyliśmy i twierdzi, że wyglądamy z tym pięknie. 


Pododnie jest z drugim zdaniem.

Pomysł trzeba dopracować, ale jest dobry. 

Zostaje w nas to, że nasz pomysł jest dobry, nawet jeśli wymaga poprawek. 



Następnym razem kiedy będziecie sami do siebie mówić: podjęłabym się tej pracy, ale
boję się, że nie dam rady lub chcę wprowadzić zmiany w swoim życiu, ale nie wiem jak, 
pamiętajcie, że w waszym umyśle zostanie jedynie - nie dam rady i nie wiem jak. 


Nie przypadkiem mówi się, że ktoś ma ciągle jakieś ale. Słowo to kojarzy nam się często 
z wymówkami. Dlatego radzę uważać na to niby niewinne słówko, które może nam przynieść
korzyści, jeśli użyjemy go właściwie, ale może zaszkodzić. Niektórzy używają go z pełną 
świadomością jego działania po to by nami manipulować. Bądźcie więc w przyszłości uważni.


Lecz


Spójnik ten, który jest synonimem słowa „ale” lubię o wiele bardziej. Nie kojarzy mi się z 
wymówkami, a w kryzysowych sytuacjach może bardzo pomóc. Jak?

Wyobraź sobie, że spotkało Cię jakieś niepowodzenie, życiowa porażka, np. straciłeś pracę, 
oblałeś egzamin itp. Czujesz się fatalnie. Bardzo to przeżywasz i nie wiesz co teraz będzie. 
Co możesz zrobić w takiej sytuacji?

Możesz oczywiście się poddać, zamknąć w domu i rozpaczać mówiąc sobie, że do niczego się
nie nadajesz, ale możesz również zaakceptować tę sytuację i otworzyć sobie nowe drzwi 
używając słowa „lecz”.

Zapisz na kartce swoją sytuację, np. 

Straciłem pracę, lecz....

Teraz dodawaj po kolei to, co ci do głowy przyjdzie, np.
- świat się od tego nie zawali,
- szybko znajdę inną lepszą,
- będę miał więcej czasu dla rodziny,
- to otwiera przede mną inne możliwości
Itd.


rozwój osobisty


Jedno małe słowo lecz, a może tak wiele. Podniesie na duchu, otworzy nowe możliwości, 
poszerzy horyzonty, pozwoli nam uświadomić sobie, że życie może przynieść coś nowego
i lepszego w miejsce tego, co odeszło. 


Pamiętajcie:

Kiedy coś się nie powiedzie, ratujcie się słowem „lecz”. 


moc słowa


Osobiście wolę do tego celu słowo „lecz” niż „ale” bo jak napisałam wcześniej „ale” nie 
kojarzy mi się najlepiej, raczej z wymówkami. Natomiast słowo „lecz” może mieć 
prawdziwą funkcję terapeutyczną w uzdrowieniu naszej sytuacji. Do tego w języku polskim
kojarzy nam się z leczeniem, czyli lepiej spełni swoją funkcję niż słówko „ale”. 

To tyle ode mnie na dziś. Mam nadzieję, że ta wiedza kiedyś Wam się przyda i pomoże w 
podbramkowych sytuacjach, których oczywiście Wam nie życzę. Życie jednak pisze różne 
scenariusze i zawsze dobrze jest mieć jakieś koło ratunkowe. 

Wykorzystacie słowo lecz? Lubicie słowo ale?

Jeśli interesuje Was temat wpływu słów, które wypowiadamy na nasze życie, polecam inny 
Jeśli spodobał się Wam mój post, proszę udostępniajcie dalej, a blog zaobserwujcie:)

KreoVita

wtorek, 25 lipca 2017

Nie daj się nabić w butelkę.

Prowadzisz zdrowy tryb życia? Racjonalnie się odżywiasz, uprawiasz sport, dostarczasz 
organizmowi 2-3 l wody dziennie, a mimo to masz problemy ze zdrowiem? Powodem może 
być woda z plastikowych butelek.

butelka PET


Pamiętam czasy kiedy w Polsce powszechne było picie herbaty, kawy, kompotów i zwykłej 
kranówy. Wody butelkowanej nie było wcale, a ludzie żyli. Zachorowań na nowotwory było 
znacznie mniej niż teraz. Potem jakiś geniusz biznesu wpadł na świetny pomysł żeby 
sprzedawać ludziom wodę. Do tego zaczęto pakować ją w plastikowe butelki. Ruszyły 
kampanie reklamowe mające za zadanie wmówić ludziom, że taka woda to samo zdrowie. 
Spoty reklamowe nie tylko zachęcały do picia takiej wody, ale wręcz nakazywały. Jeśli chcesz 
być zdrowy wybierz wodę danej marki - często słyszymy w reklamach telewizyjnych. Do tego
pokazuje się sielskie obrazki, wodę płynącą prosto z górskich źródełek. To wszystko zachęca 
i przekonuje. Zwrot „jeśli chcesz być zdrowy” nie pozostawia nam wyboru, sugeruje, że jeśli 
nie będziemy pić wody, zachorujemy. 

Ogromne pieniądze włożone w kampanie reklamowe przyniosły oczekiwane skutki. Ludzie, 
którzy wcześniej nie pili wody butelkowanej zaczęli bez większego zastanowienia ją kupować 
żeby zachować zdrowie. Zaobserwowałam to nawet we własnej rodzinie. Czy rzeczywiście
przyniosło im to zdrowie? Po kilku latach zauważyłam, że niestety nie, ale oczywiście nikt 
problemów ze zdrowiem nie wiąże z piciem wody, no bo jak to, przecież wszyscy twierdzą, 
że woda jest zdrowa, a lekarze i  dietetycy namawiają do picia przynajmniej 2 l dziennie. Nie 
będę z tym polemizować bo rzeczywiście organizm nawadniać trzeba. Pytanie tylko czy woda
z plastikowych butelek da nam to, czego potrzebujemy. 


Kiedy woda z plastikowych butelek może szkodzić?


Pomijając jakość sprzedawanej wody warto wiedzieć, że butelki PET, w które pakowana jest 
woda i inne napoje, mogą uwalniać szkodliwe substancje, szczególnie jeśli towar jest 
niewłaściwie lub długo przechowywany. Nikt jakoś się tym nie przejmuje. Stwarza to 
zagrożenie szczególnie latem bo wysoka temperatura sprawia, że do wody z butelek 
przenikają substancje powodujące zaburzenia hormonalne, bóle głowy, kłopoty z tarczycą, 
otyłość, zaburzenia układu nerwowego, a nawet mające działanie rakotwórcze. Nie będę tu 
zamieszczać analizy chemicznej, ale warto przyjrzeć się bliżej takim substancjom jak 
antymon (sb), czy (BPA) bisfenol A. Ten ostatni występuje także w puszkach z napojami. 


Pamiętaj:


➤ Nigdy nie trzymaj na słońcu ani w rozgrzanym samochodzie wody w plastikowej butelce bo
woda stanie się szkodliwa. Przechowywanie zapasu wody na nasłonecznionym balkonie to 
też nie jest dobry pomysł.

➤ Nie przechowuj wody ani innych płynów w butelkach plastikowych w temperaturze 
powyżej 25 stopni.

➤ Nie używaj ponownie plastikowych butelek PET.

➤ Wybieraj raczej opakowania szklane lub plastikowe oznaczone jako HDPE lub PP bo nigdy 
nie wiadomo jak woda w butelce PET była przechowywana wcześniej.

➤ W domu lepiej pij wodę przefiltrowaną lub przegotowaną niż z plastikowych butelek. 


zdrowie




To tyle ode mnie na dziś. Wiedzieliście o szkodliwości butelkowanej wody?
Wykorzystacie moje rady? A może znacie inne alternatywy dla butelkowanej wody, których tu 
nie wymieniłam?

Jeśli podoba się Wam mój blog proszę o obserwację i udostępnianie moich postów.

KreoVita