piątek, 17 marca 2017

Pozwól jej oddychać - sposoby na zdrową cerę.

Ostatnio pisałam o odżywianiu włosów, dzisiaj czas na skórę. Nie jestem kosmetologiem, 
ale jestem kobietą, która ma już wieloletnie doświadczenie w dbaniu o kondycję skóry. 
Widzę też efekty obecnie modnych zaleceń dotyczących oczyszczania i pielęgnacji skóry
u ludzi młodych, co nie nastraja mnie wcale optymistycznie. Już nastolatki często stosują 
takie ilości kosmetyków na twarz, że nie dają skórze ani na chwilę odpocząć. Efektem tego
jest fatalna kondycja skóry i liczne z nią problemy. Tony podkładów, pudrów, do tego 
jeszcze bazy pod podkład, albo środki utrwalające podkład, najróżniejsze kremy, dzień w
dzień grube warstwy tapety, zatkane pory, a potem częste, nawet codzienne peelingi, które
zdzierają nie tylko martwą warstwę naskórka, ale często też ochronną warstwę, która 
zabezpiecza skórę przed bakteriami, chorobami. Przemysł kosmetyczny to zadowoli bo 
taka osoba z podrażnioną skórą jeszcze więcej podkładu zużyje żeby zatuszować 
niedoskonałości, a młody człowiek wpada w błędne koło i nie umie sobie z tym poradzić. 

sposób na zdrowa cerę


Jak zadbać o to by skóra oddychała?


➤  Przede wszystkim zrezygnujcie z ciężkich podkładów i wszystkiego co zapycha pory 
skóry. 

➤  Jak najczęściej chodźcie bez makijażu. Zmywajcie go nie dopiero przed pójściem spać,
ale zaraz po powrocie do domu, jeśli nie spodziewacie się gości. Zróbcie sobie dni wolne 
od makijażu, np. w weekendy. 

➤  Oczyszczajcie skórę mądrze,a nie bezmyślnie tylko po to by wypróbować nowy peeling. 
Widziałam opinie na blogach, że peeling należy robić często, nawet kilka razy w tygodniu. 
Nie zgadzam się z tym bo wszystko zależy od rodzaju cery i wielu innych czynników, nawet 
pory roku. Nie jestem jednak ekspertem w tej dziedzinie i nie zamierzam się za takiego 
uchodzić. Podam Wam więc link do wywiadu z lekarzem dermatologiem, który mówi o 
peelingu wiele dobrych rzeczy, ale też podkreśla, że należy go wykonywać nie częściej niż 
raz na dwa tygodnie, a są i takie okresy, kiedy nie powinno się tego robić. Przeczytajcie 
proszę zanim zniszczycie sobie cerę. 

Niezależnie od tego każda z nas przecież sama jest w stanie ocenić czy skóra potrzebuje 
oczyszczenia czy nie. Nie mam tu na myśli zmywania makijażu, czy codziennego mycia, 
ale właśnie złuszczania. Jeśli na twojej twarzy nie występują zaskórniki, czyli wągry, a 
skóra dobrze wchłania krem to znaczy, że oprócz mycia większe oczyszczanie w tej chwili 
nie jest potrzebne. 

oczyszczanie skóry



Są różne rodzaje peelingów. Ja dzisiaj polecam Wam te naturalne, zrobione w domu bo nie
zawierają szkodliwej chemii. Dobre są peelingi z kawy albo z fusów, ale przepisów na nie 
jest wiele w internecie, więc je pomijam. 

Peeling do twarzy

2 łyżki tłustego twarogu,
1 łyżka miodu, 
1 łyżka cukru
Składniki wymieszać, nanieść na twarz, delikatnie masować twarz kilka minut, po czym 
zmyć letnią wodą. 

Peeling do ciała

2 łyżki cukru trzcinowego,
1 łyżka oleju kokosowego,
2 łyżeczki wiórków kokosowych
Najpierw wymieszać wiórki z cukrem, dodać olej i wymieszać na gęsta papkę. Stosować 
pod prysznicem albo przed kąpielą. 

składnik peelingu




Oczyszczanie skóry to nie tylko peeling, ale przede wszystkim dokładne mycie i dokładne
zmywanie makijażu. Do tego celu nadają się doskonale Wam znane płyny micelarne, ale 
może się zdarzyć, że akurat się skończył i nie mamy w domu. W takiej sytuacji można użyć
mleka albo mleka z dodatkiem naparu np. z rumianku czy z kwiatów czarnego bzu. 
Łączymy w proporcji pół na pół. Takie domowe mleczko doskonale poradzi sobie ze 
zmyciem lekkiego makijażu. 

Lepszemu oddychaniu skóry sprzyja też oklepywanie twarzy, które pobudza krążenie, a 
także kąpiele parowe, które rozszerzają pory. Trzeba jednak uważać by się nie poparzyć. 

Na zakończenie dla wszystkich tych, którzy nie mają czasu na domową produkcję 
kosmetyków i wolą gotowe ze sklepu mam kody rabatowe od Rabble do sklepu Sephora. 



A Wy macie swoje sprawdzone metody na oczyszczanie skóry? Wolicie kosmetyki domowe
czy te drogerii? Jak często stosujecie peelingi? Pozwalacie oddychać swojej skórze? 

Napiszcie proszę o tym w komentarzach, a jeśli się Wam mój blog podoba nie zapomnijcie
zaobserwować:)


KreoVita

wtorek, 14 marca 2017

Maseczki do włosów z twojej kuchni.

Odwiedzając Wasze blogi widzę wiele recenzji gotowych kosmetyków do włosów, które
możemy kupić w sklepie. Ja chciałam Wam pokazać, że doskonałe kosmetyki do włosów 
znajdują się często na wyciągnięcie ręki, w naszej kuchni. Mają one taką przewagę nad 
tymi z drogerii, że nie musimy na nie wydawać dodatkowych pieniędzy, a do tego mamy
pewność, że są naturalne i nie będziemy dostarczać do organizmu szkodliwej chemii. 

maseczki do włosów




Dzisiaj chcę Wam zaproponować domowe maseczki do włosów, które nie tylko je odżywią,
ale dodadzą też włosom blasku. 


Maseczka bananowa


Bardzo dojrzałego banana rozgnieść widelcem lub zmiksować z łyżką soku z cytryny. 
Miksturę wetrzeć we włosy i skórę głowy, a po kwadransie spłukać letnią wodą. 

maseczka do włosów



Maseczka jajeczno - piwna


1/5 szklanki piwa zmieszać z jajkiem. Przygotowaną miksturę rozprowadzić na mokrych 
włosach, po czym owinąć głowę folią na kwadrans. Po upływie 15 minut spłukać dokładnie
włosy letnią wodą. Nie używać wody gorącej do spłukania bo jajko się zetnie i zostawi 
kłaczki na włosach. 

maska do włosów



Maseczka miodowa


Do 1/2 szklanki letniej przegotowanej wody dodać łyżeczkę miodu i łyżeczkę octu 
jabłkowego. Wymieszaną miksturę wetrzeć w umyte i wilgotne włosy. Nie trzeba jej 
spłukiwać. 

naturalny kosmetyk do włosów





Maseczka do ciemnych włosów 


Kubeczek jogurtu naturalnego wymieszać z 5 łyżkami kakao. Jeśli będzie za gęsta można 
dodać odrobinę wody. Taką miksturę nałożyć na umyte i wilgotne włosy i spłukać po 
15 minutach letnią wodą.  

maseczka na lśniące włosy




Wszystkie te maseczki nadadzą piękny połysk Twoim włosom po zimie. Która z nich 
najbardziej przypadła Wam do gustu? 



Ciekawostka


Do nadania połysku swoim włosom można użyć jedwabnej apaszki. W tym celu 
przeciągnąć nią po włosach kilkakrotnie z góry na dół. Pamiętać trzeba jednak, że jedwab 
musi być naturalny. 


Mam nadzieję, że spodobały się Wam moje propozycje na maseczki do włosów, a może 
zainspirowały Was do stworzenia swojej własnej? Często bowiem zapominamy, że z 
produktów w naszej kuchni możemy sami zrobić doskonałe kosmetyki i tym samym 
zaoszczędzić nie tylko pieniądze, ale i zadbać o zdrowie. Proszę jak zawsze o komentarze,
a tych którym spodobał się mój blog, także o obserwację. 

Jeśli nie czytaliście jeszcze mojego innego posta zatytułowanego  Domowe sposoby na 
piękne włosy to serdecznie - zapraszam. Znajdziecie tam przepisy na jeszcze inne dwie 
maski do włosów, a także różne płukanki i sposób na wzmocnienie włosów. 


KreoVita

piątek, 10 marca 2017

Czego nie lubi Twoja wątroba i jak jej pomóc.

Wątroba to jeden z najważniejszych narządów naszego organizmu, na który często 
zupełnie nie zwracamy uwagi i o który nie dbamy, a nawet katujemy ją na wiele różnych 
sposobów. Panuje przekonanie, że ktoś kto ma kłopoty z wątrobą to pewnie alkoholik, 
ewentualnie złapał jakieś wirusowe zapalenie, a prawda jest nieco inna. W dzisiejszych 
czasach wiele osób ma wątrobę bardzo obciążoną i potrzebującą regeneracji. Wątroba 
jednak nie boli, a objawów jej gorszej pracy często nie kojarzymy z wątrobą, tylko z czymś
zupełnie innym.


wątroba


Stąd ten post, żeby Was uczulić na to, że o wątrobę należy zadbać zanim się zbuntuje na
dobre. Nie będę tu jednak pisać o wirusowych chorobach wątroby bo to szeroki temat na 
osobny post. 


Co szkodzi wątrobie?


-  alkohol, 
- leki (szczególnie jeśli ktoś zażywa dużo różnych albo łączy je z alkoholem, nawet 
paracetamol jest szkodliwy),
- mocna kawa,
- smażone, wędzone i bardzo tłuste jedzenie,
- odgrzewane potrawy, 
- ostre przyprawy,
- toksyny z powietrza, jedzenia, kosmetyków itd. ( Wątroba radzi sobie z nimi do pewnego 
czasu, ale ostatnio tyle chemii jest w żywności, a do tego wdychamy opary ze środków 
czystości, że może nie dać rady i zacznie się buntować)
- drakońskie diety i głodówki



Jak rozpoznać, że nasza wątroba niedomaga?


- Na ciele i u nasady włosów mogą pojawić się brązowe plamki.
- Mogą pojawiać się wzdęcia lub bóle brzucha, nudności, odbijania, zgaga, co niektóre 
osoby często mylnie przypisują glutenowi, czy laktozie. 
- Może wystąpić zaczerwienienie skóry wnętrza dłoni, pocenie rąk, nawet skurcze palców 
rąk lub łydek.
- Możemy odczuwać wzmożony apetyt na słodycze.
- Możemy mieć kłopoty z trawieniem pokarmów, biegunki lub zaparcia.
- Może występować gorycz w ustach.
- Możemy być rozdrażnieni lub zmęczeni.
- Mogą nas częściej dopadać alergie, a ciśnienie krwi może się podnieść.

To tylko niektóre z objawów bo jest ich znacznie więcej jak wątroba nie pracuje jak trzeba. 
Ma ona bowiem wpływ na wiele funkcji w naszym ciele.
Nie muszą wcale występować wszystkie te objawy, ale jeśli zauważycie u siebie kilka, a do
tego wiecie, że wasz tryb życia może obciążać wątrobę, dobrze jest zrobić badania by 
wykluczyć jakieś wirusówki czy marskość. Jeśli się okaże, że nie ma żadnej poważniejszej 
choroby, która wymaga leczenia pod ścisłą kontrolą lekarza, możemy sami zadbać o to by 
wątrobę zregenerować. 

Dieta


Bardzo ważna jest dieta. Ważne jest też by spożywać więcej posiłków dziennie, około 5-6,
ale za to mniejszych żeby jej nie obciążać zbytnio.
Należy jeść bez pośpiechu, powoli, dokładnie żując każdy kęs. Wątroba lubi warzywa, ale 
z surowiznami lepiej nie przesadzać. Łatwiej strawne i lżejsze dla niej są warzywa 
gotowane. Uważajmy też na to czym doprawiamy potrawy. Można stosować majeranek, 
koperek, pietruszkę, kminek. Uważajmy natomiast na czosnek, który może podrażniać 
wątrobę. Lepiej zrezygnować przynajmniej na jakiś czas z pikantnego jedzenia. Zamiast 
smażonych dań jedzmy duszone czy gotowane na parze. Generalnie trzeba stosować dietę
lekkostrawną, ale różne choroby wątroby wymagają indywidualnie ustalonej diety i innego
podejścia. Starajmy się kupować produkty świeże i jak najmniej przetworzone, a posiłki 
przygotowywać bezpośrednio przed podaniem.

Co pomoże chronić wątrobę i wspomoże proces jej regeneracji?


-  Karczoch, który też często wchodzi w skład suplementów diety przy schorzeniach 
wątroby. Możemy jednak zrobić sobie z niego odwar. W tym celu należy ugotować 
karczocha do miękkości w litrze wody, po czym wyjąć i przeznaczyć do obiadu, a powstały
odwar doprawić cytryną lub miodem i popijać po pół szklanki pół godziny przed jedzeniem.
Karczoch jest jednak przeciwwskazany przy niedrożności dróg żółciowych. Dlatego ważna 
jest diagnoza.


regeneracja wątroby



-  Ostropest plamisty, zawierający sylimarynę, która chroni miąższ wątroby.
Można pić napar lub dodawać sproszkowany do potraw, nie więcej niż 2 łyżeczki dziennie. 
Przeciwwskazaniem są zatrucia, niedrożność dróg żółciowych, ciąża i karmienie. Nie 
stosować też u dzieci poniżej 12 lat. Pierwsze efekty przychodzą po około 2 tygodniach 
stosowania. Dla leniwców dostępny jest w aptece lek o nazwie Sylimarol w tabletkach, 
który zawiera sylimarynę. Przy poważniejszych chorobach wątroby radziłabym jednak 
konsultację z lekarzem. Z ust lekarza bowiem słyszałam, że do szpitala przywożono im 
pacjentów z „rozwaloną wątrobą po ostropeście”, jak się wyraziła pani doktor. Może 
przesadzali z ilością, nie wiem, ale lepiej uważać. 


ochrona wątroby



Oczyszczająco na wątrobę działa też sok z buraków, bulion warzywny, sok jabłkowy, sok 
z marchwi i inne. Znajdziecie w internecie dokładne wskazówki jak stosować taką kurację
oczyszczającą. Nie ma sensu żebym powtarzała to, co już napisali inni, tym bardziej, że 
post już jest wystarczająco długi, a jego celem było głównie zwrócenie waszej uwagi na to, 
że o wątrobę trzeba dbać. Wszystkie zawarte tu informacje zostały przedstawione w celach
informacyjnych i nie zastąpią wizyty u lekarza. 

To tyle ode mnie na dziś. A jak się ma Twoja wątroba? Oczyszczasz i regenerujesz ją od 
czasu do czasu? 

W innym poście pt. Ekologiczna żywność na cenzurowanym...  piszę dlaczego trzeba 
uważać kupując rukolę i jak może ucierpieć na tym Twoja wątroba, jeśli nie zachowasz 
ostrożności. Warto przeczytać.



KreoVita


wtorek, 7 marca 2017

Pyszne kluseczki z tartych ziemniaków.

Dzisiaj mam dla Was przepis na bardzo proste, tanie, szybkie i smaczne danie. Są to kluski 
z tartych ziemniaków. Ja najbardziej lubię je polane odrobiną tłuszczu ze zrumienioną 
cebulką, ale doskonale smakują też do gulaszu. No i oczywiście jakaś surówka do nich tylko
podkreśli smak. Ja zrobiłam surówkę z kiszonej kapusty.

przepis kulinarny




Przepis na kluski


Składniki:


- 4 duże ziemniaki,
- około 2 szklanki mąki,
- sól 
- cebula
- tłuszcz (smalec lub margaryna)

kluski ziemniaczane




Przygotowanie: 


Ziemniaki obrać, umyć i zetrzeć na tarce z drobnymi oczkami. Dodawać mąkę do utartych 
ziemniaków, tyle ile ziemniaki zabiorą aż konsystencja będzie taka, że będzie trudno 
mieszać. Jeśli będzie ciasto za rzadkie, kluski się rozlecą. W przepisie napisałam około 2 
szklanki mąki, ale to zależy od gatunku ziemniaków. Jeśli zawierają dużo wody wtedy mąki
więcej, jeśli mało wtedy mniej. Dodać też do ciasta 2 duże szczypty soli i dobrze wymieszać.
W międzyczasie zagotować wodę w dużym garnku, posolić tyle ile solicie na makaron. 
Ilośćsoli zależy od wielkości garnka, ale nie radzę tych klusek gotować w małym bo wykipią 
albo się przypalą. Kiedy woda się zagotuje, nakładać partiami po trochę ciasta na deskę do 
krojenia, zamoczyć łyżkę w gorącej wodzie i tą łyżką z tej deski odcinać kawałki ciasta 
wielkości klusek jakie chcemy mieć i rzucać na wrzątek, a właściwie zsuwać po desce. Po 
wrzuceniu jednej partii, nakładamy na deskę więcej ciasta i ponownie łyżką zsuwamy do 
wody kluseczki. I tak aż do wyczerpania ciasta. Trzeba to robić w miarę szybko by się 
równo gotowały. Gotować na wolnym ogniu co jakiś czas mieszając dopóki wszystkie kluski
nie opadną na dno. Te kluski nie wypływają na powierzchnię kiedy są gotowe, ale właśnie 
opadają na dno. Przed odcedzeniem zawsze warto jedną wyjąć wcześniej i spróbować czy 
już jest dogotowana i nie czuć w niej mąki. W czasie kiedy kluski się gotują, obrać cebulę, 
pokroić w kosteczkę i podsmażyć na tłuszczu. Po wyłożeniu klusek na talerz polać 
zrumienioną cebulką. Smacznego :)

kluski z tartych ziemniaków




To tyle ode mnie na dziś. Jeśli chcecie zobaczyć inne moje przepisy kulinarne to znajdziecie 
je w zakładce „kuchnia”.

Skorzystacie z mojego przepisu na kluski? A może już takie lub podobne robiliście? Proszę 
o komentarze, a jeśli mój blog się Wam podoba nie zapomnijcie zaobserwować:)

KreoVita



piątek, 3 marca 2017

Czas ucieka, a dobre samopoczucie czeka - więc rusz tyłek :)

Zima nas wszystkich trochę rozleniwia. Jesteśmy wolniejsi, bardziej zmęczeni, obniża się 
nastrój. Ma to związek z tym, że mniej wychodzimy na słońce, które działa antydepresyjnie,
ale też wiąże się z mniejszą aktywnością fizyczną. Wiosna już jednak zbliża się wielkimi 
krokami i czas pomyśleć o tym, żeby się rozruszać, co zaowocuje lepszym samopoczuciem,
gdyż ruch wyzwala endorfiny, tzw. hormony szczęścia, a do tego będzie łatwiej zrzucić 
zbędne kilogramy. 

aktywność fizyczna




Moja historia


Ja od dzieciństwa byłam osobą bardzo ruchliwą i aktywną fizycznie. Najpierw na podwórku 
całymi dniami się biegało, grało w gumę, klasy czy piłkę. Potem już w szkole podstawowej 
zaczęłam udzielać się w sporcie i odnosić sukcesy. W wieku 12 lat byłam mistrzem Gdyni 
w skoku wzwyż i wicemistrzem w skoku w dal. Odnosiłam też liczne sukcesy w sprincie. 
Trenowałam najpierw w Bałtyku Gdynia, potem we Flocie, jeździłam na obozy sportowe, 
często na zawody i jakoś łączyłam to wszystko z nauką, nawet z udziałem w olimpiadach 
przedmiotowych. Miałam czas na wszystko bo każdy mój dzień był dobrze zorganizowany, 
a sport dodawał mi skrzydeł, podnosił samoocenę. Byłam szczęśliwa mimo wielu zajęć. 
Moja córka nie może zrozumieć jak ja dawałam radę to wszystko pogodzić i nie może się 
nadziwić, że mi się chciało. A ja zwyczajnie to lubiłam i chociaż później musiałam odpuścić
sobie uprawianie sportu ze względu na problemy z sercem, wiem, że do dziś czerpię 
korzyści zdrowotne z tego, że ten sport kiedyś uprawiałam. Jestem sprawna i zwinna 
bardziej niż inne osoby w moim wieku, zauważam to często na co dzień. Sport dał mi też 
zdrowe spojrzenie na rywalizację i nauczył mnie wiary w siebie. A to, że nie mogłam dłużej
trenować lekkiej atletyki, nie znaczy, że przestałam się ruszać. Zamieniłam to na taniec, 
który uwielbiam, na długie spacery, jazdę na rowerze.

aktywność fizyczna
 sport



Was też zachęcam do zwiększenia aktywności fizycznej. Nie każdy musi biegać bo też i bieganie nie jest dla każdego. Są jednak inne formy ruchu i każdy przy odrobinie dobrej 
woli znajdzie coś dla siebie. Ruch to życie, pamiętajcie o tym, a teraz jest dobry czas na to 
by zaplanować sobie jakąś atrakcyjną formę ruchu i zgodnie z planem ćwiczyć, a w wakacje
sami z radością zauważycie jak poprawiła się Wasza kondycja i nastrój. Aktywność fizyczna
to jedna z części składowych zdrowego stylu życia, pamiętajcie o tym.

Jeśli jednak planujecie jakieś intensywne treningi, najpierw się przebadajcie, a osoby otyłe 
absolutnie nie powinny zaczynać od intensywnego biegania, ale od spacerów i ćwiczeń rozciągających.


A na zakończenie mam dla Was kupony rabatowe od Rabble do sklepu, w którym możecie 
zaopatrzyć się w odpowiedni strój do ćwiczeń :)



Skorzystacie z moich propozycji? Jaką aktywność fizyczną preferujecie?
Proszę o komentarze i obserwację, jeśli podoba się Wam mój blog :)

KreoVita


wtorek, 28 lutego 2017

Smażone śledzie w zalewie octowej.

Jako że mamy dzisiaj tzw. śledzika, czy jako kto woli ostatki albo zapusty, mam dla Was 
przepis na potrawę rybną, która u mnie w domu zawsze była w Środę Popielcową, ale 
zgodnie z tradycją śledzik właśnie podawany był na zakończenie karnawałowych hulanek
w ostatnim dniu karnawału, jako zapowiedź 40 dni postu. Mieszkam nad morzem więc 
tutaj o świeże ryby łatwiej, ale z tego co słyszałam teraz nawet w innych regionach Polski
śledzie można dostać bez większych problemów. Najlepiej smakują smażone prosto z 
patelni, ale dobre są też w zalewie octowej, którą sami możemy zrobić. Najlepiej kupić 
tuszki śledziowe, wtedy odpada nam patroszenie ryb, które nie każdy lubi. 

śledzik




Składniki:


-  1 kg śledzi,
-  mąka, 
-  sól
-  olej albo margaryna do smażenia

Na zalewę:

-  Jeśli ktoś lubi kwaśniejsze woda i ocet w następujących proporcjach 2/3 wody i 1/3 octu 
( w łagodniejszej wersji 2,5 szklanki wody i 0,5 szklanki octu)
-  3 liście laurowe,
-  4 ziarna ziela angielskiego,
-  1 duża cebula,
-  2 łyżeczki cukru,

Przygotowanie:


Tuszki śledziowe umyć, dobrze posolić, także w środku, obtoczyć w mące i usmażyć na 
rozgrzanym tłuszczu. Śledzie do zalewy octowej powinny być dobrze zrumienione. Cebulę
pokroić w talarki. Do garnka wlać wodę, dodać ziele angielskie i liście laurowe oraz cukier 
i zagotować. Dodać ocet i jeszcze raz doprowadzić do wrzenia. Cebulę sparzyć wrzątkiem. 
Śledzie ułożyć ciasno w misce, na wierzch ułożyć cebulę i zalać zalewą. Niektórzy gotują 
cebulę razem z zalewą, ale ja tak nie robię żeby zalewa nie przeszła za bardzo zapachem 
cebuli. Lepiej pachnie jak się cebulę tylko sparzy. Śledzie najlepsze są jak poleżą w tej 
zalewie około 24 godzin. Smacznego:)

A Wy lubicie śledzie? Robiliście kiedykolwiek takie w zalewie octowej?
Podzielcie się swoją wiedzą w komentarzach. A te osoby, którym się podoba mój blog 
proszę o obserwację.
Przepisy na inne potrawy znajdziecie w zakładce "kuchnia".




KreoVita










piątek, 24 lutego 2017

3 książki, które warto przeczytać.

warto przeczytać



Witajcie kochani! Niedawno pisałam, że chcę utworzyć na blogu nową kategorię „książki” i 
pomysł się Wam spodobał. Dzisiejszy post będzie więc o książkach, które ostatnio czytałam
które chciałabym Wam polecić. Nie będą to długie recenzje bo sama nie lubię takich 
czytać. Będą to krótkie notki mówiące o tym, o czym jest dana książka i moje krótkie opinie 
na temat każdej z nich. Przedstawię Wam dzisiaj 3 książki, więc mam nadzieję, że dla 
każdego z Was coś się znajdzie, jak nie jedna, to druga. 


Paullina Simons: „Jeździec miedziany”


Jest to pierwszy tom trylogii, którego akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej w 
oblężonym Leningradzie. Tatiana ma dopiero 17 lat, ale musi stać się błyskawicznie 
dorosła by być podporą dla swojej rodziny w tych trudnych dniach. Jak na ironię spotyka 
miłość swojego życia, człowieka z tajemniczą przeszłością...

książka - warto przeczytać


Celowo nie napisałam nic więcej po to żebyście sami przeczytali. Jeśli się komuś wydaje, 
że jest to zwykłe romansidło to muszę go rozczarować. To fantastyczna książka, budząca 
wiele emocji w czytelniku. Chłonie się ją dosłownie, nie można się oderwać. To książka 
nie tylko o miłości, ale i o zdradzie, o trudnych decyzjach, poplątanych losach i o historii 
pokazanej tak wyraziście, od strony zwykłych ludzi. Muszę Wam powiedzieć, że jeszcze 
do tej pory nie czytałam równie wstrząsającej, denerwującej chwilami, ale i ekscytującej 
książki. Są też momenty wywołujące uśmiech, nawet śmiech, ale przede wszystkich ta 
książka wzrusza i to wiele razy. Czyta się bardzo szybko, ze względu na dużą ilość 
dialogów. Jedynym minusem jest jej ciężar i może być trochę nieporęczna w czytaniu bo
ma ponad 700 stron, ale jeśli ja dałam radę, to i Wy dacie. Spróbujcie - gwarantuję, że nie
będziecie żałować. Teraz czekam na drugi tom z wielką niecierpliwością :)



Izabella Frączyk: „Szczęście w nieszczęściu”


Klara traci grunt pod nogami bo nagle jej życie zaczyna się walić - ukochany facet okazuje 
się nie taki, jak o nim myślała, traci pracę, a do tego umiera jej ukochana babcia. Ale Klara
się nie poddaje i z pomocą przyjaciół postanawia stawić czoła przeciwnościom losu. 
Czy uda jej się zbudować życie na nowo? Musicie przeczytać żeby się dowiedzieć.

książka dla relaksu


Książka napisana bardzo prostym potocznym językiem, który sprawia, że bohaterowie są 
bardziej swojscy i książkę czyta się bardzo szybko. Fabuła jest dosyć banalna, ale 
wprowadza czytelnika w bardzo pozytywny nastrój. Lektura lekka łatwa i przyjemna.
Jeśli chcecie poprawić sobie humor i przyjemnie spędzić czas to coś dla Was. 
Ja pochłonęłam ją bardzo szybko. 



James Bowen: „Kot Bob i jego podarunek”


Książka oparta na autentycznej historii pewnego zagubionego i borykającego się z życiem,
nałogami i problemami finansowymi młodego Anglika, który spotyka na swojej drodze, 
w najtrudniejszym momencie, pewnego szczególnego kota. Ten niezwykły kocur zupełnie 
odmienia życie zagubionego człowieka. Chcecie wiedzieć więcej, koniecznie przeczytajcie.
Historia ta stała się kanwą do stworzenia filmu, który ukazał się na początku tego roku.

warta przeczytania



Książkę czytałam w czasie świąt bo i o świętach też w niej mowa. Budziła we mnie wiele 
ciepłych uczuć, wzruszała. Polecam ją nie tylko miłośnikom kotów, ale wszystkim. 
Ta książka pokazuje, że nigdy nie należy tracić nadziei, że nawet gdy ludzie zawodzą, 
zwierzę nigdy nie będzie nas oceniać i ofiarując nam swoją miłość i oddanie, potrafi 
odmienić całe życie. Gorąco polecam.



To tyle ode mnie na dzisiaj. Czytaliście te książki? A jeśli nie, na którą macie ochotę?  


co warto przeczytać




Utworzyłam nową kategorię „książki” i tam oprócz tego posta będą też dwa wcześniejsze 
z książkami, które polecałam w postach o rozwoju osobistym czy zdrowiu. 

Jeśli podoba się Wam mój blog nie zapomnijcie zaobserwować:)

KreoVita